pół roku po rozstaniu

Gdy w kwietniu 2011 roku Jan Englert - dyrektor Teatru Narodowego - wyrzucił z pracy Grażynę Szapołowską za to, że przez jej nieusprawiedliwioną nieobecność musiał odwołać spektakl, Joanna Szczepkowska stanęła po jego stronie. Poproszona przez "Super Express" o komentarz, powiedziała, że aktorka, która nie przychodzi na Niedługo później Maffashion zaczęła spotykać się z aktorem Sebastianem Fabijańskim, który był krótko po rozstaniu z Olgą Bołądź. Sprawy pomiędzy Julią Kuczyńską a jej partnerem potoczyły się bardzo szybko, bo 10 września 2020 roku powitali na świecie swojego syna – Bastiana. Rozstanie różnie boli i każdy przeżywa je odmiennie. Jednak najważniejsze to pamiętać o tym, że koniec jednego jest początkiem drugiego, a my mamy prawo na miłość w dowolnym momencie. W końcu nie ma reguły, która powiedziałaby, że po pół roku można i się uda, albo, że trzeba czekać dwa lata. Instagram. Katarzyna Bosacka u Małgorzaty Ohme. Pierwszy wywiad po rozstaniu z mężem. Wpływ na zmianę wyglądu dziennikarki miała nie tyle dieta, co stres, z jakim musiała zmierzyć się po rozstaniu z mężem. Jakby tego było mało, wizerunek gwiazdy został bezprawnie wykorzystany w reklamie podejrzanych środków na odchudzanie. Czy ktos ma może ten problem. Co sądzicie? Szczególnie interesuje mnie, jeśli komuś sie udało, bo wokół wszyscy są na NIE. nonton film india terbaru 2023 sub indo. fot. Getty Images / kolaż Ile czasu powinno minąć od rozstania, zanim wrócimy do randkowania? Czy warto od razu rzucić się w wir spotkań, a może lepiej trochę poczekać? A jeśli tak, to jak długo? Bierzemy pod lupę temat randek po rozstaniu. Rozstania – choć każde inne – bywają skomplikowane i bolesne. Gdy po kilku miesiącach albo latach kończymy relację z osobą, która była nam bliska, możemy mieć problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Jeszcze trudniejszy może okazać się powrót do randkowania i nawiązywania nowych relacji. Ile czasu powinno minąć od zakończenia związku, zanim zaczniemy umawiać się z kolejnymi osobami? Ten temat pojawił się ostatnio w naszej redakcji. Każda i każdy z nas miał inną opinię na ten temat, poza tym słyszał różne – czasem niezwykle interesujące albo wręcz zaskakujące teorie, z którymi się zgadza lub nie. Po (gorącej) dyskusji postanowiliśmy, że zadamy to samo pytanie naszym obserwatorkom i obserwatorom na Instagramie i dzięki temu – raz na zawsze – wyjaśnimy, po jakim czasie od rozstania można wrócić do randkowania. Sprawdźcie poniżej. Spoiler alert: nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Po jakim czasie od rozstania można wrócić do randkowania? Temat randek wzbudza wiele emocji, o czym świadczy liczba nadesłanych przez nasze obserwatorki oraz obserwatorów komentarzy. Wśród nich pojawiły się opinie, według których nie trzeba w ogóle czekać, że zaraz po rozstaniu warto rzucić się w wir randek, a co za tym idzie: zapomnieć o ex i / lub odzyskać poczucie własnej wartości. Cóż, nie ma wątpliwości, że zainteresowanie ze strony nowo poznanej osoby, (mniej lub bardziej) niewinny flirt albo dobry seks bez zobowiązań może korzystnie wpłynąć na nasz nastrój, sprawić, że poczujemy się bardziej atrakcyjnie. Jednak czy na długo? Czy dobre samopoczucie nie będzie tylko pozorne? Cóż, na te pytania każda i każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam. Natomiast warto pamiętać, że nasza wartość nie zależy od tego, czy się z kimś spotykamy, czy nie. Randki po rozstaniu. Czas leczy rany Co ciekawe, zdecydowana większość obserwatorek oraz obserwatorów profilu @glamourpoland na Instagramie (BTW, jeśli jeszcze nie należycie do tego grona, pora nadrobić zaległości i kliknąć follow) opowiedziała się za tym, by trochę poczekać. Dzięki temu zyskamy czas na to, aby poradzić sobie z różnymi, niekiedy niezwykle trudnymi emocjami, zrozumieć ewentualne błędy, przepracować niektóre sprawy – być może – lepiej zrozumieć siebie. Mówi się, że czas leczy rany, dlatego warto wiedzieć, ile powinna trwać taka przerwa w randkowaniu. Tutaj robi się naprawdę ciekawie, ponieważ – jak się okazuje – głosy są mocno podzielone. Mniej niż miesiąc, 3 miesiące, minimum pół roku – to tylko część odpowiedzi, których udzielono w ankiecie na Instagramie. Co więcej, kilka osób stwierdziło, że trzeba odczekać tyle miesięcy, ile lat trwał związek (nasze pytanie brzmi: co jeśli relacja zakończyła się po roku lub szybciej?) albo po 1/3 czasu, który spędziliśmy z byłym partnerem lub partnerką. To nie tylko bardzo interesujące, ale również popularne w sieci stwierdzenie. Pewnego rodzaju zasada dotycząca randkowania. Pozostaje tylko pytanie, czy na pewno zawsze warto ustalać sobie tak sztywne ramy czasowe? Co jeżeli w naszym życiu nagle pojawi się osoba, która nas zainteresuje, w której towarzystwie czujemy się komfortowo, z którą mamy podobny vibe? No właśnie... Kolejna kwestia do przemyślenia. Ile czasu od rozstania musi minąć, zanim wróci się do randkowania? Nie patrz na innych, patrz na siebie Powtarzała się jeszcze jedna opinia. A mianowicie, że jest to indywidualna kwestia i warto wrócić do randkowania wtedy, gdy – po prostu – jest się na to gotową bądź gotowym (albo w ogóle, to też jest ok!). Nie ukrywamy, że i my skłaniamy się najbardziej ku tej odpowiedzi. Właśnie dlatego rekomendujemy, by wsłuchać się w siebie i spokojnie zastanowić się, czego w danym momencie potrzebujemy, co dałoby nam przyjemność. Bo przecież to o nią w dużej mierze chodzi – o przyjemność, jak również o życie w zgodzie ze sobą. I właśnie z tą myślą was zostawiamy. Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski wezmą rozwód pod koniec lipca. Rozprawa sądowa ostatecznie zakończy ich krótkie małżeństwo. Według nowych doniesień para podczas rozprawy nie spotka się nawet twarzą w twarz! Do rozprawy rozwodowej może dojść przez platformę Teams. Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski zostali parą w 2018 r. Niedługo po tym, bo już rok później doszło do zaręczyn. Związek kwitł i rozwijał się bardzo szybko, zakochani wzięli ślub w październiku 2020 roku, jednak zaledwie 3 miesiące po tym doszło do rozstania. Para nie zdradziła jego przyczyn, choć z wypowiedzi można było wywnioskować, że do rozstania doszło z winy Przemka Kossakowskiego. Fani długo spekulowali, dlaczego przez tyle czasu nie doszło do rozprawy sądowej i liczyli na to, że para da sobie jeszcze jedną szansę. Nikt nie spodziewał się jednak, że rozwód będzie wyglądał w taki sposób! Nowe doniesienia o rozwodzie Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego Byli partnerzy ponownie szokują swoich fanów. Do tej pory niektórzy nie pogodzili się z tym, że Martyna i Przemek rozstali się zaledwie 3 miesiące po ślubie. Wielu z nich liczyło na to, że chcą oni dać sobie drugą szansę, dlatego przez tyle czasu wstrzymują się z rozwodem. Teraz jednak okazało się, że rozprawa odbędzie się za niecałe 3 tygodnie, a para nawet nie stanie ze sobą twarzą w twarz. Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski wezmą rozwód jeszcze w tym miesiącu. Według odniesień serwisu "Fakt" rozprawa odbędzie się już 26 lipca. Nie będzie to jednak tradycyjny rozwód, a jego założenia mogą niektórych zaskoczyć. Zdecydowali się na rozwód zdalny, który może trwać jedynie 15 minut. Co to dokładnie oznacza i jak będzie wyglądać taka rozprawa? Martyny Wojciechowska i Przemek Kossakowski rozwiodą się zdalnie Adwokat Agnieszka Dębowska-Szymańska opowiedziała na łamach "Faktu", jak dokładnie może wyglądać taka rozprawa: Dzięki przepisom covidowym, wciąż obowiązującym, sądy dopuściły możliwość rozpraw online, czyli zdalnych. Każdy z uczestników rozprawy dostaje odpowiedni link do platformy, w przypadku sądu okręgowego w Warszawie zazwyczaj jest to platforma Teams - dodaje. Wynika z tego, że byli partnerzy najprawdopodobniej rozstaną się przez platformę internetową Teams. Jak widać, w tych czasach Teams służy nie tylko do zajęć online, czy spotkań biznesowych, ale również rozwodów! Okazuje się, że w ostatnim czasie w ten sposób odbywa się większość rozpraw rozwodowych. Ma to kilka plusów - rozprawa trwa krócej, są szybsze terminy, a sam rozwód może być łatwiejszy emocjonalnie dla obu stron. W ten sposób możemy przebywać w dowolnym miejscu w Polsce i być na rozprawie. Martyna i Przemek nie mają małoletnich dzieci i jeśli się dogadali, mogą rozwieść się na jednej rozprawie. Dzięki rozprawom online terminy rozpraw są szybsze. Chodzi przede wszystkim o warunki lokalowe, jakimi dysponują sady. Stacjonarnie odbywa się mniej rozpraw niż może online - opisuje prawniczka. Jesteście zaskoczeni formą rozwodu Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego czy uważacie, że to dobre rozwiązanie? East News/Artur Zawadzki/REPORTER Od rozstania Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego minęło 9 miesięcy! Ich związek zakończył się w styczniu, ale dotąd żadne z nich nie złożyło papierów rozwodowych. Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski uchodzili za jedną z najbardziej dopasowanych par showbiznesu. Podobne zainteresowania, kariera, ale i wartości w życiu. Wiadomość o ich rozstaniu była więc dla fanów szokująca. Nikt nie spodziewał się, że tak krótko po ślubie ich związek się rozpadnie. Zobacz także: Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski wrócą do siebie? Te słowa mogą was zaskoczyć! Związek Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski poznali się w 2018 roku w studio „Dzień Dobry TVN”, gdzie każde z nich realizowało swój program. Po pierwszym spotkaniu nie mieli ze sobą kontaktu przez pół roku. Przemek zostawił jednak podróżniczce swój numer telefonu. Martyna odezwała się do niego po emisji programu, gdzie Kossakowski zjadł zupę z płetwy rekina. Zarzuciła mu skrajną nieodpowiedzialność. Siła i energia, jaka płynęła ze słów Wojciechowskiej zaintrygowała mężczyznę. Ta natomiast zazdrościła mu sposobu życia - zamieszkiwania chaty na Podlasiu, ale i niektórych tematów realizowanych na potrzeby telewizji. Zaiskrzyło. Para zaręczyła się na początku 2019 roku. Ku uciesze fanów, wzięli ślub w październiku 2020 roku. Nagła decyzja o rozstaniu Małżeństwo Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego nie trwało długo. Para rozstała się w w styczniu 2021 roku. Nieco ponad trzy miesiące po ślubie podróżnik wyprowadził się z domu. Długo udało im się jednak utrzymać problemy w związku w tajemnicy. O rozpadzie małżeństwa poinformował jeden z portali, przywołując tym samym zainteresowanych do odpowiedzi. Pierwsza głos zabrała Wojciechowska, która wyraźnie wskazała winnego sytuacji. Po 3 latach związku i 3 miesiącach od ślubu, z dnia na dzień nastąpił koniec mojego małżeństwa. Ta nagła zmiana była dla mnie zaskoczeniem, bo odpowiedzialność, zobowiązanie i dane słowo są i zawsze będą dla mnie wartościami nadrzędnymi. Moja decyzja o ślubie była głęboko przemyślana i traktowałam ją bardzo poważnie - przyznała wtedy Martyna. Instagram@ Na Kossakowskiego wylał się hejt. Okazało się, że nie odnalazł się w związku małżeńskim i choć dotąd żadne z nich nie podało bezpośredniej przyczyny, to zdaje się ona przemawiać przez ich słowa. W rozmowie z radiem New Once w styczniu, kiedy nikt nie wiedział o kryzysie i rozpadzie przyznał, że mieszka w Warszawie tylko przez związek. "Marzę czasem, żeby mieć spokój. Im więcej tego wszystkiego dzieje się wokół mnie" - powiedział wtedy. Po medialnej burzy zamieścił również informację w mediach społecznościowych, żeby nie pozostać milczącym wobec zarzutów. Ważne i bolesne decyzję nie są podejmowane z dnia na dzień. To zawsze trudny i skomplikowany proces. Nie zawsze go widzimy, a czasami pochłonięci własną wizją świata, widzieć nie chcemy - napisał Kossakowski na Instagramie. Instagram@ Co z rozwodem Wojciechowskiej i Kossakowskiego? Wielu fanów wciąż kibicuje Martynie Wojciechowskiej i Przemkowi Kossakowskiemu i liczy, że para postawi na relację i wkrótce się zejdzie. Żadne z nich wciąż nie złożyło pozwu o rozwód. Emocje wciąż są silne. Jak podaje prawdą jednak jest, że para nie ma ze sobą kontaktu i trudno mówić o próbach naprawy relacji. Każde z podróżników spędza wakacje osobno. Kossakowski oddaje się pracy i nowym projektom, natomiast Wojciechowska wybrała się ze swoją córką w podróż po Europie. 13- letnia Marysia, podobnie jak Martyna mocno przeżyła rozstanie jej mamy z nowym mężem. Zdążyła się z nim zżyć. Nie ma nic wspanialszego niż dzielenie pasji z dzieckiem. W górach wszystko wydaje się prostsze i łatwiejsze - napisała podczas pobytu w Dolomitach prowadząca "Na Krańcu Świata". Rozwód wydaje się być więc przesądzony, jednak formalności przynoszą zbyt wiele bólu. Martyna czuje się wykorzystana w tym związku. Rozwód? To cały czas zbyt duże emocje dla Martyny. Kiedy sprawa wyszła na jaw, powrócił ból. Najpierw musi sobie z nim poradzić. Po prostu oboje potrzebują na to czasu. Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski doskonale odnajdują się we wspólnej pracy po rozstaniu. Ich nowe zdjęcia mogą dziwić. Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski pojawili się razem na premierze spektaklu "Boeing Boeing", w którym oboje grają. Chociaż kilka miesięcy temu ogłosili, że ich związek to przeszłość, to wciąż wiążą ich zawodowe współprace a ich drogi często stykają się m. in. podczas pracy w teatrze. Oboje starają zachować profesjonalizm i robią wszystko, by ich prywatne spory nie wpływały na ich pracę zawodową. Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski na premierze "Boing Boeing" Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski rozstali się kilka miesięcy temu, jednak ich zawodowe drogi często się krzyżują. Właśnie świętowali premierę spektaklu Teatru Komedia "Boeing Boeing", w którym oboje dostali angaż. Sztuka opowiada historię Maksa, który jest poligamistą starającym się korzystać ze wszystkich jej zalet, jednocześnie unikając wad. Jest w związku z trzema stewardessami różnych linii lotniczych i dzięki pomocy międzynarodowego rozkładu lotów, udaje mu się organizować czas tak, by żadna z trzech narzeczonych nie dowiedziała się o sobie nawzajem. Pewnego dnia jednak to się nie udaje, a wszystkie panie zjawiają się u ukochanego jednocześnie. Spektakl ten cieszy się ogromną popularnością na całym świecie a teraz będzie miał swoją nową polską odsłonę. Na premierze nie zabrakło Adriany Kalskiej i Mikołaja Roznerskiego. Aktorzy pomimo tego, że jeszcze kilka miesięcy temu byli parą, nie unikają wspólnych zawodowych zleceń. Prywatne sprawy odkładają na bok i potrafią odnaleźć się w sferze zawodowej nawet jeśli okoliczności mogą wydawać się niekomfortowe. Tak prezentowali się podczas premiery spektaklu "Boeing, Boeing". TRICOLORS/East News Zobacz także: Te gwiazdy "M jak miłość" nie mają szczęścia w miłości! Cichopek, Kalska i Roznerski, Bosak... Adriana Kalska zachwyciła w sukience z odkrytymi plecami na premierze "Boeing Boeing" Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski pojawili się na premierze spektaklu "Boeing Boeing". To jedna z niewielu imprez, na jakiej pojawili się razem po ogłoszeniu rozstania. Ich obecność jednak nie jest przypadkowa. W końcu oboje grają główne role w komedii wystawianej na deskach Teatru Komedia. Adriana Kalska na premierę "Boeing Boeing" wybrała czarną, delikatną sukienkę podkreślającą jej sylwetkę. Postawiła również na odważnie wyeksponowane plecy. Z uśmiechem na twarzy pozowała fotoreporterom, a dobry humor nie opuszczał jej ani na chwilę. VIPHOTO/East News Zobacz także: Adriana Kalska wbiła szpilę Mikołajowi Roznerskiemu? Opublikowała wymowny wpis Mikołaj Roznerski na premierze "Boeing Boeing" pojawił się w eleganckim garniturze. Nic dziwnego, że uwaga mediów skupiła się na Mikołaju i Adriannie. Jeszcze do niedawna byli ulubioną aktorską parą wielu sympatyków kina i filmu. Niestety pod koniec roku Adriana Kalska i Mikołaj Roznerki rozstali się. Byli partnerzy jednak nie chcieli jednak komentować powodów swojej decyzji. Mikołaj Roznerski zapytany o rozstanie unikał odpowiedzi. Adriana Kalska również wydała oświadczenie w sprawie rozstania, jednak zapewniła, że ich zawodowe drogi nie rozejdą się. I tak też się stało. Jednak nie każdy potrafiłby odnaleźć się na ich miejscu. Pawel Wodzynski/East News Monika Richardson zdradza Faktowi: Od pół roku jestem w terapii. Nie boję się miłości Data utworzenia: 8 lutego 2022, 8:26. Monika Richardson otworzyła niedawno szkołę językową, w której nas ugościła. Dziennikarka opowiedziała nam o zmianach w swoim życiu i przy okazji zdradziła, czy odchorowała już rozstanie ze Zbigniewem Zamachowskim. Jak się dziś czuje i co oznacza jej nowy tatuaż? Czego żałuje i czy chciałaby znowu wyjść za mąż? Okazuje się, że od pół roku gwiazda jest w terapii. Monika Richardson i Bartosz Pańczyk Foto: - / FAKT: Otworzyłaś właśnie szkołę językową. To jest teraz twój drugi dom? Monika Richardson: Rodzina twierdzi, że nawet pierwszy. Własna szkoła językowa to moje wielkie marzenie, więc spędzam w niej bardzo dużo czasu. Dbam o takie drobiazgi jak obrus na stół, świeczki, chcę, by było tu jak w domu. Znowu w pewnym sensie zaczynam od początku... Ty na nudę narzekać nie możesz... Twoje życie przez ostatni rok to rozpędzony rollercoaster... – U mnie ciągle się coś dzieje. Ostatnio byłam znowu u astrologa. Chodzę do tego mojego Piotra tak mniej więcej co trzy lata i on mi zawsze powtarza to samo. "Jeśli myślisz Monika, że w twoim życiu kiedykolwiek będzie spokój, rzeka będzie płynęła powoli, a ty będziesz siedziała na brzegu i patrzyła na obłoczki, to się bardzo mylisz. Nigdy w twoim życiu spokoju nie będzie. Taką masz aurę, układ planet wokół siebie... Będziesz ciągle walczyć i to do ostatniego tchu". No i tak właśnie walczę... Zobacz także Odchorowałaś już rozpad twojego małżeństwa ze Zbigniewem Zamachowskim? – I tak i nie. Mam wrażenie, że przez długi, długi czas, może zbyt długi, walczyłam o to, żebyśmy jednak byli razem. Jak teraz na to patrzę rok później, bo właśnie mija rok od wyprowadzki mojego męża, to myślę sobie, że mogłam sobie oszczędzić co najmniej 2,3 lata tej niepotrzebnej walki i takiego ciskania się. Mam taką tendencję, że jak ktoś mi mówi, że coś się nie uda, to odpowiadam: "Ze mną się nie uda?! Ja wam udowodnię, zakaszę tę rękawki i zrobię tak, że się uda". W związkach mam tak samo i to jest bardzo zła cecha. Jak ktoś mówi "nie", to trzeba to rozumieć i przyjąć jako "nie". Ty jak się w coś angażujesz, to dajesz z siebie 100 proc., prawda? – Tak. Ale trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. To jest dla mnie lekcja z tego związku. A zabolało cię, kiedy przeczytałaś w książce Zbyszka, że ty tak bardzo pomagasz, że przeszkadzasz? – Nie, bo znałam treść tej książki. Nie wiem, czy powinnam to mówić, ale Beatkę Nowicką, która napisała tę książkę, to ja sama zwerbowałam. Przez pół roku pracowałam nad tym, by Zamach się zgodził, by ta książka powstała. W związku z tym nic, co jest w tej książce, nie jest dla mnie niespodzianką. Od kilku miesięcy masz nowego partnera. Nauczyłaś się przy nim odpuszczać? – Uczę się. Uczę się też czegoś, czego chyba nigdy nie udało mi się osiągnąć w związkach, czyli partnerstwa. W związku z tym, że uczę się odpuszczać, przestaję ogarniać cały świat. Jak mawiał Zamach: "Przestaję być kierowniczką kuli ziemskiej". Pozwalam innym na bycie prezesem, kierownikiem. A ja bardzo chętnie działam w drużynie. Jeśli jest zadanie do wykonania, to możesz na mnie liczyć. Myślę, że są dwie Moniki. Jedna ta publiczna, która zawsze daję radę i druga ta w związku prywatna, która jest czasem trochę małą zagubioną dziewczynką. Nie bałaś się jednak wchodzić szybko w nowy związek? – Stało się to praktycznie miesiąc po ostatecznym rozstaniu z Zamachem. Na początku to nie było miłością, tylko wzajemną fascynacją. Odpowiadając na twoje pytanie, stanowczo powiem, że nie boję się miłości i nie boję się wchodzić w nowy związek. Po to żyję na tym świecie, by tworzyć związek i rodzinę. Nie boję się zarzutów, że jestem skrajnie naiwna czy że jestem idiotką i źle prowadzę swoje życie, bo powinnam być sama. Jestem w terapii od pół roku. Z moją terapeutką bardzo dużo rozmawiamy o tym, że nie jest prawdą, że po związku należy nie być szybko w związku, bo tylko w ten sposób można się wyleczyć z zakończonego związku. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, potrzebuje drugiej osoby, drugiego bijącego serca w domu i w życiu. Może jednak dobrym pomysłem byłaby zmiana mieszkania, by odciąć się od wspomnień i przeszłości? – Tak. Mieszkanie na Mickiewicza nie jest moim docelowym miejscem pobytu na ziemi. Chociaż jestem bardzo zaangażowana w sprawy jednej z najstarszych spółdzielni mieszkaniowych w Warszawie. Jeszcze nie zdecydowaliśmy z Konradem, jak to będzie wyglądało. Nie chcemy tego przyspieszać i forsować na siłę. Chcemy się spokojnie zastanowić, w jakim układzie przyjdzie nam żyć w przyszłości. Czy we dwoje tylko, czy z moją córką, a może z synami... Zastanowimy się nad tym. Czego się o sobie dowiedziałaś przez ostatni rok? – Na pewno tego, że jestem silna, dam radę, a co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Poza tym, że jest świat poza telewizją i świat poza formalnym związkiem. Całe życie byłam czyjąś żoną... Nie chciałabyś już wyjść za mąż? – Na razie na pewno nie. Nie mam takiej potrzeby. Mam natomiast ogromną potrzebę scalenia naszych rodzin i stworzenia patchworku, którego nie udało mi się stworzyć w poprzednim związku. Na szczęście się to udaje. Oboje nad tym pracujemy z Konradem. To dla mnie ogromny priorytet, by między nami a naszymi dziećmi było dobrze. To taki trudny wiek dla młodego człowieka. Mamy dzieciaki w wieku lat 18, 20 i 21. Początek niezależności, która przecież jest pozorna, bo wszystkie dzieci są od nas zależne finansowo i mieszkają z nami... Zastanawiałaś się, dlaczego dotychczas nie wychodziło ci z mężczyznami? – Chyba nie można tak powiedzieć. Miałam trzy małżeństwa. Jedno 6-letnie, drugie 12-letnie i ostatnio 10-letnie. W każdym etapie mojego życia towarzyszył mi fajny mężczyzna. To nie byli byle jacy faceci z łapanki. Nie mam do siebie żalu, że mi nie wyszło, bo uważam, że to nie jest tak. Przeżyliśmy coś fajnego razem i to się skończyło. Nie trzeba być ze sobą do grobowej deski. Oczywiście może warto, jeśli związek jest dobry. Tego żałuję, że nie udało mi się stworzyć takiego trwałego związku, w którym mogłabym się zestarzeć z moim facetem i trzymając się za rękę odejść gdzieś tam za horyzont. Nie udało się, ale nie wiadomo co przyniesie przyszłość... Nie udało się jeszcze... Udowadniasz, że da się mieć dobre relacje po rozwodzie, bo z ojcem twoich dzieci jesteście w świetnym kontakcie. – Nawet jest taka koncepcja, byśmy świętowali wspólnie moją pięćdziesiątkę, która będzie już w kwietniu. Może nawet uda się zorganizować wspólny wyjazd. Zobaczymy. Mój były mąż jest wspaniałym ojcem. Zawsze nim był. Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałabym w jakikolwiek sposób psuć mu relacje z naszymi dziećmi. Na pewno dzieci by mi w złości wykrzyczały kiedyś, że nie umiałam rozmawiać z ich ojcem. Dla nas dzieci nigdy nie były kartą przetargową. Rozmawiał Bartosz Pańczyk Przeczytaj też: Monika Richardson umówiła się na ważną rozmowę. Jedna rzecz mogła ją zrujnować. Dziennikarka poprosiła fanów o wsparcie Monika Richardson po raz kolejny publicznie rozlicza się z Zamachowskim. "Moje dzieci przeszły traumę" Partner Moniki Richardson odnalazł brata po 45 latach rozłąki! Pojawili się razem w "Dzień dobry TVN" /8 - / Monika Richardson pokazała Faktowi swoją szkołę językową. /8 - / Monika Richardson zdradziła nam, że od pół roku jest w terapii. /8 - / Monika Richardson uczy w swojej szkole językowej angielskiego i hiszpańskiego. /8 @monikarichardson / Instagram Monika Richardson skończy w 2022 r. 50 lat. /8 @monikarichardson / Instagram Monika Richardson od pół roku jest w terapii. /8 Aleksander Majdański / Rok temu ostatecznie rozstała się ze Zbigniewem Zamachowskim. /8 @monikarichardson / Instagram Przy Konradzie rozkwita. /8 @monikarichardson / Instagram Monika Richardson niedawno zrobiła sobie tatuaż. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:

pół roku po rozstaniu