przyznanie praw wyborczych kobietom we francji
W rzeczywistości batalia o przyznanie praw wyborczych kobietom była zorganizowaną już wcześniej w skali całego kraju akcją. „Mówi się o tym, że do sejmu ustawodawczego wybierać będą
Manifestacja na rzecz praw społeczności LGBT na Placu Republiki w Paryżu, 25 kwietnia Bułgaria czy Estonia gwarantują dostęp do wspomnianych technik samotnym kobietom. We Francji
Rozmowa z dr Sylwią Spurek, zastępczynią rzecznika praw obywatelskich, o tym, czy 100 lat po wywalczeniu praw wyborczych dla kobiet wciąż jest o co walczyć. Julo/Wikipedia Wprowadzenie kwot wyborczych, czyli jeden z postulatów Kongresu Kobiet, było z pewnością wielkim sukcesem.
1. Odrodzenie Rzeczypospolitej - Odrodzenie Rzeczypospolitej Szanse polaków na odzyskanie - Studocu. Wyzsza Szkola Zarzadzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Prawo rzymskie. Instytucje (prof. dr hab. Witold Wołodkiewicz, prof. dr hab. Maria Zabłocka)
Dotychczas jedynie pary małżeńskie borykające się z problemami płodności miały bowiem legalny dostęp do PMA we Francji, a kobiety samotne lub w związkach homoseksualnych musiały w tym
nonton film india terbaru 2023 sub indo. Historia: 1 Interes: 1 Kobieta: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Korzyść: 1 Matka: 1 Mężczyzna: 1 2 3 Mizoginia: 1 2 Naród: 1 2 Nauczycielka: 1 2 Nauka: 1 Obcy: 1 Obywatel: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Okręt: 1 Państwo: 1 2 3 4 Podstęp: 1 Polityka: 1 2 3 Polska: 1 2 Poświęcenie: 1 Pozycja społeczna: 1 2 Praca: 1 Prawo: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Przemiana: 1 2 Religia: 1 Robotnik: 1 Rozum: 1 Siła: 1 Walka: 1 2 3 4 5 Władza: 1 2 3 Wolność: 1 Współpraca: 1 2 Poprawiono błędy źródła: równouprawienie> równouprawnienie; zastososowania > zastosowania; weredykt > werdykt; Danver > Denver; zwrosła > wzrosła; nie nie ma > nie ma; uchwała również > uchwaliła również; alwiem > albowiem; społoczeństwo > społeczeństwo; nie jeszcze dość silnego zainteresowania > nie ma jeszcze (…); z tych pięciu zostali wybrani jako posłowie > z tych pięciu zostało wybranych (…); one podobne demonstrowanie nie uważają za odpowiednie > one podobnego demonstrowania nie uważają (…); Obawa (…), że wyborczynie nie wzmocnią wpływy kleru i reakcji > Obawa (…), że wyborczynie wzmocnią wpływy (…); zabraniach > zebraniach. Uwspółcześnienia: * pisownia wielką i małą literą, np.: angielki > Angielki; amerykanki > Amerykanki; niemki > Niemki; polki > Polki; * pisownia łączna i rozdzielna, np.: wogóle > w ogóle; odrazu > od razu; któryby > który by; z pod > spod; przedewszystkiem > przede wszystkim; Nowo-Zelandja > Nowa Zelandia; socjal-demokratki > socjaldemokratki; * pisownia joty, np.: hegemonja > hegemonia; memorjał > memoriał; historja > historia; Anglja > Anglia; Finlandja > Finlandia; ewangielję > ewangelię; * pisownia skrótów: D-r > dr; i t. p. > itp.; t. zw. > tzw.; p. t. > pt.; * inne zmiany pisowni i drobne zmiany leksykalne, w tym nazw własnych, np.: zwycięztwo > zwycięstwo; męzki > męski; przewódcy > przywódcy; upakarzające > upokarzające; uspakajająco > uspokajająco; napój alkoholiczny > napój alkoholowy; burżuazek > burżujek; odzywu > odzewu; finlandzki > fiński; finlandki > Finki; Seneka Fall > Seneca Falls; Kanzas > Kansas; Jowa > Iowa; New York > Nowy Jork; 4-ch > czterech; * fleksja, np.: tem > tym; takiem > takim; tajnem > tajnym; jakiemi > jakimi; klerykali > klerykałowie; należyć > należeć; płci obojej > płci obojga; * składnia, np.: jest rozstrzygniętą, wchłoniętą > jest rozstrzygnięta, wchłonięta; nieuzasadnionym jest lęk > nieuzasadniony jest lęk; podpisów na petycję > podpisów pod petycją; Liczebniki określające niewielkie liczby zapisano słownie. Uwspółcześniono interpunkcję zgodnie z obowiązującymi zasadami. Wyborcze prawa kobiet 1Niedawno przeżyty okres wyborczy i rozpoczęte prace Dumy[1] zwracają uwagę powszechną ku wielkim zagadnieniom przedstawicielstwa narodowego. Dziś bowiem w sercach ogółu rozbudziło się żywiołowo pragnienie niezbędnych reform, wiodących do zapewnienia wszystkim warstwom społecznym możności obrony swoich interesów i wpływu na ustanawianie praw. 2Tej możności i tego prawa dziś najzupełniej pozbawione są u nas kobiety. Naród, Kobieta, Mężczyzna, Nauczycielka, Wolność, Władza, ObywatelMimo bardzo wymownych dowodzeń, że sprawa kobieca właściwie nie istnieje — jest rozstrzygnięta, wchłonięta w ogólną sprawę wolnościową — to jednak dni wyborów unaoczniły jaskrawo kobietom istnienie podległości płci. 3Prąd ogólnego ożywienia, który bieg spraw codziennych przerwał, skierowując wszystkich ku urnom wyborczym, kobiety jedne pominął, jak gdyby one nie przynależały do grona obywateli kraju, nie przynależały do swego narodu. Upokarzające piętno podległości w tych dniach też paliło dusze kobiet z siłą spotęgowaną. Najofiarniejsze współpracowniczki dobra ogólnego, najgorliwsze krzewicielki oświaty, którym tylu analfabetów zawdzięcza swoje uświadomienie polityczne i według ich wskazówek spieszy głosować — one same ujrzały się prawa tego pozbawione. Matka, Obywatel, PrawoMatki-wychowawczynie przeżywały twarde upokorzenie, gdy na zapytanie maleńkich synków przyznawać musiały, że one — ich życiodawczynie, twórczynie ich dusz dziecięcych, są jednakże ludźmi bez praw! 4Dość powszechnie prawa wyborcze są poczytywane u nas za najradykalniejszy z postulatów równouprawnienia i to nie tylko przez mężczyzn, ale i wiele kobiet. Zdaniem ich prawa wyborcze to ostateczne, niemal zbędne uzupełnienie, to jakby kopuła gmachu wolności. 5Nie brak i takich, którzy dowodzą z przekonaniem, że „kobiety nigdzie dotąd nie głosują, a obecne u nas żądania praw wyborczych przez kobiety są chwilową zachcianką, objawem nadzwyczajnych czasów”. 6Wobec takiego nieuświadomienia wydaje się konieczne przedstawić w ogólniejszym zarysie usiłowania, jakie w różnych krajach kobiety czyniły i czynią dla pozyskania praw wyborczych, a także i rezultaty, jakie przez nie uzyskały. 7Mistrzyni życia — praktyka doświadczenia, stała się bowiem najlepszym sprawdzianem i wykazała, jak nieuzasadniony jest lęk na pozór tylko groźnego „nowatorstwa” przyznawania kobietom praw wyborczych. Pierwsze zaczątki ruchu 8Prawo, Pozycja społeczna, Kobieta, Obywatel, Przemiana, WspółpracaWażnym przełomowym momentem dla obywatelskich praw kobiety bywają okresy, kiedy prawo wyborcze z przywileju opartego na cenzusie urodzenia czy majątku rozszerza się lub zamienia na prawo człowieka. 9O ile przemiana taka jest radykalniejsza i dokonana pod silnym prężeniem opinii ku ogólnej swobodzie, tym żywiej odczuwają swoje pokrzywdzenie kobiety, które po wspólnych walkach i wspólnych nadziejach widzą się odsądzone od swobód i korzyści zdobytych wspólnymi ofiarami i trudem. 10Tłumaczy to żądanie praw wyborczych przez Amerykanki już przy układaniu konstytucji Stanów w 1787 r., a przez Francuzki podczas wielkiej rewolucji w 1789 r. Po tych pierwszych wystąpieniach kobiet zaległa długa cisza — dopiero po latach na wezwanie wielkiego serca Beecher Stowe[2] rozwinęły Amerykanki gorliwe współdziałanie dla wyzwolenia Murzynów, wiedzione altruizmem kobiecym, wysubtelnionym jeszcze przez ból własnej podległości. Najśmielej pogarnęły się do tej humanitarnej pracy wyznawczynie sekty kwakrów[3], gdyż ta stawia na równi kobiety z mężczyznami. Ukazywanie się na mównicach publicznych tych pierwszych apostołek zniesienia niewolnictwa ściągało na nie oszczerstwa, prześladowania i wyklinania z kazalnic przez duchownych sekt innych, mniej liberalnych. 11Wśród współtowarzyszy pracy i sojuszników idei chętnie przyznawano kobietom zasługę niesionego pożytku, jednakże musiały one ciężko walczyć o prawo przemawiania na zebraniach, o wybór i wybieralność na delegowane. Bywały nawet z tego powodu burzliwe zajścia, aż do rozbicia zjazdu całej partii. 12Wówczas to wybitne rzeczniczki walki o wyzwolenie Murzynów pojęły konieczność rozpoczęcia akcji, aby zdobyć równouprawnienie dla swej płci. I po raz pierwszy w r. 1848 zostało zwołane dla tej sprawy, w Seneca Falls, przez Cady Stanton i Lukrecję Mott zgromadzenie 100 osób, które jednomyślnie podpisały rezolucję żądającą między innymi „dla kobiet prawa wyboru przedstawicieli rządu”. 13Z dzisiejszego odnoszenia się do każdego radykalniejszego wystąpienia kobiet wnosić można, jaką skalę szyderstw i oburzenia wówczas rezolucja ta wywołała. Mniej odważne osoby zaczęły też cofać swoje podpisy, co nie przeszkodziło ruchowi rozwijać się dalej dość szybko. Już we dwa lata odbył się zjazd wybitnych rzeczniczek i rzeczników sprawy, który postanowił utworzenie stałego Komitetu w Bostonie, z obowiązkiem zwoływania corocznie podobnych zjazdów w różnych miastach. Prace organizacyjne 14Kobieta, Prawo, Obywatel, Walka, PracaKomitet ten rozwinął gorliwą i systematyczną działalność, wysyłając do różnych miejscowości prelegentki lub prelegentów, organizując wiece, petycje, wydawnictwa i specjalne dla praw wyborczych stowarzyszenia. Tych ostatnich powstało bardzo wiele, np. w stanie Indiana 25, w Ohio 35; łączyły się one w każdym stanie w związek, w r. 1870 było już takich związków 18; a z czasem te związki wytworzyły dwie wielkie organizacje, obecnie połączone już także w wielki Związek Amerykański Głosowania Kobiet[4]. 15Jedną z najpierwszych i najzasłużeńszych pionierek tej olbrzymiej pracy organizacyjnej była zmarła w roku zeszłym w wieku lat 86 Suzan Antony, która walce o prawa wyborcze kobiet oddała swe długie życie, pełne trudów i zasług. A walka ta okazuje się przewlekła i oporna, choć konstytucja amerykańska nie wzbrania kobietom prawa głosu, jednak dla zdobycia go Amerykanki muszą przeprowadzić odnośne prawo: albo poszczególnie w każdym stanie, albo też w formie uzupełnienia ogólnej konstytucji Stanów Zjednoczonych. 16Przeprowadzenie takiego prawa w stanach poszczególnych wymaga znacznej większości w parlamentach (składających się z Izby i Senatu), w niektórych nawet uchwały dwukrotnej, i to w dwóch po sobie idących okresach parlamentarnych. 17Następnie zaś uchwała parlamentu musi być jeszcze potwierdzona przez referendum wyborców, aby stała się prawem. Uzyskanie trzech większości przy tym zastrzeżeniu jest wielce trudne, choć łatwiejsze jeszcze od uzupełnienia konstytucji, do czego trzeba uchwały ⅔ głosów Izby Posłów i Senatu, a następnie potwierdzenia przez ¾ parlamentów poszczególnych stanów. 18Dotąd udało się Amerykankom uzyskać w różnych czasach uchwały parlamentów w stanach: Kansas, Michigan, Iowa, Nebraska, Dakota, Indiana, Minessotta, Waszyngton, Massachusetts i w Oregonie; ale w tych stanach referendum wyborców jeszcze zawiodło. Trudności ruchu i jego przeciwnicy 19W ustawicznej bowiem walce Demokratów z Republikanami sprawa wyborczych praw kobiet najpochopniej poświęcana bywa względom partyjnym i oportunistycznym kombinacjom. Obcy, Kobieta, PrawoPrzeszkodą stają się również przybysze, którzy po pięcioletnim pobycie w Ameryce zyskują prawo głosu. W najlepszym razie dla sprawy równouprawnienia obojętni, przybysze ci stanowią często żywioły wsteczne, wykolejone, więc i podatne do… sprzedaży swych głosów. 20Do kupna tychże, na szkodę równouprawnienia, znajdują się chętni nabywcy wśród przeciwników głosowania kobiet, a ci są dość potężni, by wytworzyć aż dwa „Stowarzyszenia przeciw głosowaniu kobiet”: w Bostonie liczące 9000 członków, w Nowym Jorku aż 20 000. Przeciwnikami tymi są wielcy producenci i handlujący napojami alkoholowymi, cała armia szynkarzy, szulerzy, pijacy, amatorzy hulanek, wreszcie właściciele lupanarów[5], ich liczni pośrednicy. Przeciwko nim bowiem istotnie zwracają się przede wszystkim kobiety-wyborczynie i prawodawczynie, ich interesom zagrażają one poważnie. Uzewnętrznia się to wszędzie, gdzie tylko już prawa uzyskały, mianowicie: prawo głosu w kwestiach poddawanych decyzji obywateli opodatkowanych w stanach: Montany, Luizjany i Nowego Jorku, a pełne prawa wyborcze czynne i bierne w czterech stanach: Wyomingu (1868), Utah (1870), Colorado (1893), Idaho (1896), a także obecnie już we wszystkich Stanach Zjednoczonych Australii[6]. Wyniki praw wyborczych 21Wyniki otrzymane w Stanach Zjednoczonych tak Ameryki, jak i Australii są niezmiernie podobne, jak to uwidocznia zestawienie faktów i świadectw mężów stanu. 22John Kingman, członek Najwyższego Sądu Stanów Zjednoczonych Ameryki, pisze w raporcie urzędowym w 1872 r.: 23„Gdy sądy przysięgłych składają[7] tylko mężczyźni, trybunały pozostają bezsilne, bo nie mogą osiągnąć ścisłego zastosowania praw o pijaństwie, szulerstwie, rozpuście; udział kobiet w gronie sędziów przysięgłych poprawia stan rzeczy. Wywiązują się one bardzo dobrze ze swego zadania, śledzą uważnie procedurę i dokumenty, mniej ulegają wpływom postronnym i względom utylitarnym, okazują się sumienniejsze. Nie było też przykładu, aby werdykt wydany z udziałem kobiet uległ kasacji. Nie ściągnęły one na siebie nienawiści i lekceważenia tłumu, przeciwnie, porządek i powaga sali sądowej wzrastała w ich obecności, a wymiar sprawiedliwości stawał się szybszy”. 24Odezwa parlamentu Wyomingu, po 25-letnim doświadczeniu wydana w 1894 r., wyraża radę, „aby każde cywilizowane państwo bezzwłocznie przyznało kobietom prawo głosowania”, i stwierdza, że „wykonywanie prawa głosowania przez kobiety nie przyniosło w Wyomingu żadnych złych rezultatów, przeciwnie, pod wielu względami stało się bardzo korzystne, przyczyniło do wyplenienia zbrodni i nędzy, bez uciekania się do środków gwałtownych, a także do spokojnych i porządnych wyborów”. 25Istotnie w Wyomingu liczba przestępców pozostaje od lat wciąż jednaka, choć ludność wzrosła o 127%, a w innych stanach Ameryki przestępczość podniosła się o 40%. 26Podobną radę dał również parlament Colorado w 1899 r., w pięć lat po zaprowadzeniu reformy w odezwie swej powiada: „Zważywszy, że kobiety wykonywały prawa wyborcze z tym samym wynikiem co mężczyźni, że na urzędy publiczne od czasu udziału kobiet dostawali się ludzie bardziej odpowiedni, że system wyborczy został ulepszony, prawodawstwo udoskonalone, a ogólne wykształcenie podniesione, że świadomość odpowiedzialności politycznej rozwinęła się silniej dzięki ich wpływowi — postanawia Izba Niższa, by wobec tych rezultatów polecić wszystkim Stanom i Terytoriom Unii wprowadzenie politycznego zrównania kobiet jako jeden ze środków ułatwiających zapanowanie wyższego i lepszego porządku”. 27Niezbyt przychylny reformie minister Pember Reeves w książce swojej O wyborczych prawach kobiet w Australii, zaznacza, że kobiety niewiele przyczyniły się do sukcesów partii postępowej, jednak przyznaje, iż „pod żadnym względem nie stanęły im na przeszkodzie”, a w końcu dodać musiał, iż „po uzyskaniu praw, kobiety jęły[8] zgłębiać sprawy publiczne i okazywać zainteresowanie ogólnopaństwowymi sprawami, jakiego by nikt przedtem nie przypuszczał”. 28W duchu podobnym wypowiedział się i sir E. Barton, prezes ministrów Stanów Zjednoczonych Australii, początkowo także przeciwnik równouprawnienia. Przyznał on, że „owocne następstwa tej reformy uczyniły go jej zwolennikiem, a opłakane skutki, jakich oczekiwano z rozszerzenia praw wyborczych na kobiety, nie sprawdziły się”. 29Reforma wyborcza pozyskała w Nowej Zelandii i gorętszych rzeczników: robotnik — prezes ministrów Seddon, wypowiada następującą opinię: 30„Kobieta, Prawo, Obywatel, Religia, RozumKobiety okazały żywe zainteresowanie sprawami publicznymi, przebieg wyborów przy ich uczestnictwie był spokojniejszy. Głosowanie kobiet nie spowodowało ani zakłócenia spokoju rodzin, ani zatargów małżeńskich. Nie sprawdziła się też obawa, iż wyborczynie ulegać będą wpływom klerykalnym, dwa razy już kobiety przyczyniły się do ponownego wyboru liberalnego ministerium, nigdzie też nie uwydatniło się opanowanie głosów kobiecych przez duchowieństwo, czy to katolickie, czy protestanckie. W Stanach Australii 65% ludności stanowią protestanci”. 31Tak w Ameryce, jak w Australii wyborczynie gorliwie spożytkowują swoje prawa, w Wyomingu głosują niemal wszystkie, w Colorado liczba głosujących kobiet wzrosła w ciągu lat czterech z 45 720 do 80 943, w Nowej Zelandii z 90 290 do 119 550 w ciągu lat sześciu. W ogóle niewiele kobiet stosunkowo oddaje się wyłącznie polityce, jak również nie okazują chciwości na urzędy, rzadko też dążą do zdobywania władzy i stanowisk. W Ameryce jednak są czynniejsze w tym kierunku niż w Australii, szczególniej w Colorado wyrobiła się pewna liczba wytrawnych agitatorek, a więcej jeszcze mówczyń wybitnych i zdolnych dziennikarek politycznych. 32Podczas ostatnich wyborów wszystkie partie postawiły tam kandydatury kobiece, wybrane zostały Mrs. Evangeline Hearts, i Mrs. Alice Ruble, a do parlamentu Utah Mrs. Elżbieta Cohen. 33Jak wykazuje doświadczenie, udział kobiet w życiu politycznym, nawet tam gdzie szaleje zawiść partyjna i szerzy przekupstwo, nakłada pewien hamulec, wpływa uspokajająco, zmusza do oględności, choć naturalnie nie może od razu zmienić gruntownie ani stosunków, ani jaźni ludzkich. Nie było też nigdzie przykładu procesu lub w inny sposób uwidocznionego udziału kobiet w oszustwach wyborczych. Odznaczają się one również rozwagą i rzeczowym sądem w sprawach administracyjnych, partyjność bywa im zarzucana tylko czasem w sprawach narodowych. Powszechnie jednak obserwowano, iż dopuszczenie wyborczyń do głosu nie wpływa wybitnie na ustosunkowanie partii. 34Kobieta, Polityka, Obywatel, Przemiana, Prawo, PaństwoOdrębność dążeń kobiecych zarysowuje się w prawach, które popierają, i w programach prac polecanych nadal kandydatom swoim. W Ameryce i Australii kobiety usilnie korzystały z pozyskanych praw, by ograniczać alkoholizm, zamykać domy rozpusty, podnosić wiek ochrony dziewczyny wobec zamachu na jej cześć z 13 do 17 lat, karać stręczycielstwo i handel żywym towarem, ujednostajniać prawa małżonków w razie rozwodu. W Nowej Zelandii i w Colorado pozyskały dla matek władzę nad dziećmi, zastępując władzę ojcowską — rodzicielską, a także i zrównanie praw obu płci w zakresie samorządu. Drogą przepisów prawnych w Colorado i Idaho doprowadziły oznaczenie minimum płac nauczycielek, domagają się tam większych kredytów na fachowe szkoły żeńskie itp., a w Nowej Zelandii udostępniły kobietom adwokaturę. Wyrobienie polityczne kobiet wpływa drugostronnie dodatnio na spójność i rozrost organizacji kobiecych. Pod tym więc podwójnym oddziaływaniem wzrost płac kobiecych należy także do wyników dodatnich prawa głosowania kobiet. 35Bardzo dobitnie a korzystnie ujawnia się też wpływ kobiet na podniesienie szkolnictwa i urządzeń sanitarnych, szczególniej w Colorado i Idaho, gdzie kobiety są ministrami oświaty. W stolicy Colorado, Denver, zorganizowany został nowy typ sądów dla małoletnich z udziałem matek-rzeczoznawczyń, który wzbudza wielkie zainteresowanie i uznanie w kołach prawników specjalistów. 36Wszędzie również po uzyskaniu praw wyborczych przejawia się wzrost zainteresowania kobiet sprawami publicznymi i dodatni wpływ tychże na ich rozwój intelektualny i moralny. Zmniejsza się ilość analfabetek, pijaczek, przestępczyń, np. w r. 1890 w stanie Wyomingu nie było w więzieniu żadnej kobiety. Zwiększa się też liczba kobiet kształcących się wyżej, zmienia nawet ich czytelnictwo. Po otrzymaniu wyborczych praw przez kobiety w Colorado w ciągu kilku miesięcy księgarze sprzedali więcej książek z dziedziny ekonomii politycznej niż w poprzednim dziesięcioleciu. W Denver utworzyły kobiety biuro informacji politycznych dla wyborczyń zbyt zajętych, by śledzić przebieg spraw ogólnych. 37Program zalecony w roku zeszłym kandydatom przez Związek klubów kobiecych w Colorado świadczy o uwzględnianiu przez nie różnostronnych interesów, obejmował on bowiem: 381) Ustanowienie państwowego pośrednictwa pracy. 392) Prawo przeciw fałszowaniu produktów. 403) Ograniczenie podstępnej reklamy. 414) Zwiększenie budżetu administracji. 425) Bezpośrednie głosowanie. 436) Fundusz na wędrowne biblioteki. 44Program partii kobiecej stanu Victoria w Australii, zawierał znowu następujące punkty: 1) państwowe zabezpieczenie starości, 2) równą płacę za równą pracę, 3) jednolitą ochronę pracy, 3) sądy rozjemcze, 3) uregulowanie jednolite praw o prasie, patentach i wynalazkach, 4) upaństwowienie kolei, 5) powszechne ubezpieczenie na życie. 45Wobec powyższych rezultatów i opinii kompetentnych powolność rozwoju reformy w Ameryce świadczy o sile wykazanych przeszkód formalnych i zaciętości walki bynajmniej nie ideowych przeciwników. Rozwój politycznego równouprawnienia w Australii 46Stosunkowo o wiele szybszy i łatwiejszy rozwój politycznego równouprawnienia kobiet w Australii przypisać należy specjalnym warunkom tych młodych kolonii, w wyższym stopniu od Ameryki wolniejszym od więzi dawnych zakamieniałych tradycji i mniej ulegającym wpływom Europy. 47Błędne jest wszakże twierdzenie Reevesa, jakoby reforma przeprowadzona była jedynie przez mężczyzn, i nawet bez żywszego zainteresowania ze strony kobiet. Bo i w Australii wytężały one swoje usiłowania, zwoływały zgromadzenia, zakładały specjalne stowarzyszenia głosowania kobiet. 48Pierwsze z nich powstało w 1884 r. w stanie Victoria, ale dopiero gdy zawiązana została „Zjednoczona Rada Głosowania Kobiet”, wzmogły się siły i od roku 1895, już ta Rada wysyłała każdego roku petycję do parlamentu stanu, zyskując stopniowo zwolenników, aż do uzyskania praw w 1905 r. 49Wybitnymi działaczkami w stanie Victoria są miss Vida Goldstein, przewodnicząca Związku Praw Politycznych i Mrs Watson-Lister wiceprzewodnicząca Rady Narodowej Stanu. 50O rozwoju umiejętnej agitacji prowadzonej przez Nowozelandki[9] dla uzyskania praw wyborczych świadczyć mogą ich petycje opatrzone tysiącami podpisów. W r. 1888 zgromadzono tychże 10 000, a we dwa lata potem 31 872; dodać należy, iż ogólna liczba wyborczyń wynosiła 109 402, a cała dorosła ludność kobieca 159 656. W takim zestawieniu dopiero ilość zebranych podpisów zyskuje na sile i znaczeniu. W staraniach tych wybitne były zasługi miss Sheppard i pierwszej kandydatki do parlamentu, miss Spence. Prawa wyborcze otrzymały kobiety w Nowej Zelandii w 1893 r. 51W innych stanach również powstawały towarzystwa wyborczych praw kobiet i łączyły się w „Rady Narodowe”'. Obecnie już we wszystkich stanach Australii kobiety są politycznie równouprawnione. 52Po raz pierwszy w tym roku przystąpiły kobiety w Tasmanii do urn wyborczych i dzięki temu przeprowadzono uchwałę o zamknięciu szynków bez żadnego odszkodowania, kiedy poprzednio podobne wnioski przepadały kilkakrotnie. 53Polityczne prawa kobiet tak w Australii, jak w Ameryce, znalazły życzliwych rzeczników w ruchu antyalkoholowym. Widzimy wszakże, że i w tych nowych społeczeństwach ruch kobiecy musiał i musi dotąd prowadzić ciężką walkę z zaciętymi przeciwnikami. Samo jednak zestawienie charakterystyki przeciwników i sojuszników ruchu kobiecego wymownie przemawia na korzyść jego cywilizacyjnego znaczenia. EUROPA 54Kobieta, Obywatel, PrawoW obrębie Europy najwcześniej prawa wyborcze polityczne uzyskały mieszkanki wyspy Man[10] w 1880 r. i w dalekiej Islandii, ze względu jednak na wyjątkowe warunki tych wysp, nie wywarła ta reforma żadnego szerszego wpływu. 55Pierwszy też tryumf tej sprawy w Europie stanowi przyznanie w roku ubiegłym politycznych praw wyborczych kobietom w Finlandii[11]. Na niespodziewane prawie to zwycięstwo złożyły się czynniki różne jak: wyrobienie tam kobiet, przygotowanie przez nie opinii publicznej oraz współczesna wielka zasadnicza przemiana w ogólnych warunkach bytu narodu. 56Sposoby i środki działania Finek zasługują więc na baczne przestudiowanie ich przez kobiety, które pragną w swoim kraju prawa wyborcze jak najrychlej otrzymać. Ruch kobiecy w Finlandii 57należy do najmłodszych, bo zakiełkował on dopiero pod wpływem pism Fryderyki Bremer[12]. Niewątpliwie czynnikiem ułatwiającym były tam warunki samego klimatu, hamujące rozwój zmysłowości, a zniewalające do znojnego trudu. Przyczyniły się również i ciężkie warunki zewnętrzne, które przynaglały do wytężonej, usilnej pracy nad oświatą ludu. W tak twardej szkole życia zahartowane Finki potrafiły szybko rozwinąć dzielną akcję, która ogarnęła niemal błyskawicznie wszystkie warstwy społeczne, skoro tylko rozbudziło się w nich szlachetne pragnienie zerwania jarzma podległości płci. 58Rzeczniczki równouprawnienia w Finlandii nie wątpiły, że wieśniaczki, choć nie przeszły jeszcze szkoły ogólnej kultury, zrozumieją, że muszą i one zdobywać swe ludzkie prawa i od razu wraz z kulturą niosły do chat słowa budzące w kobietach poczucie godności i praw człowieka. Najwcześniej też w Finlandii zaczęto zwoływać wieśniacze wiece w sprawie kobiecej, organizować po wsiach stowarzyszenia i kółka, wędrowne kursy praktyczne i ogólnokształcące. Pod wpływem takiego oddziaływania kultura wśród fińskiego ludu szczepiła się rychlej, a samowiedza rozwijała się współcześnie wśród kobiet; zadzierzgał się węzeł zrozumienia wspólności dążeń między kobietą z inteligencji a chłopem fińskim. 59Rzeczniczka sprawy kobiecej Minna Canth[13] wstrząsała sumienie społeczne dramatem pod tytułem Żona robotnika, a współcześnie chłopski poseł wnosił do sejmu pierwszy wniosek o przyznanie prawa mężatce do własnego zarobku. 60Kobieta, Pozycja społeczna, Nauka, WspółpracaOd r. 1883 Finlandia ma już pismo sprawie kobiecej poświęcone, które utrzymuje się liczbą abonentek w podwójnym wydaniu, po fińsku i po szwedzku. Każda wartościowa broszura obca tłumaczona była spiesznie, a zima północy i zaspy śnieżne nie przeszkadzały książkom tym docierać i do chat wieśniaczych, bo w tym stoickim kraju nawet i baronowe trudnią się taką kolporterią[14]. 61W 1889 r. p. Hagman napisała broszurę o prawach wyborczych, a w okresie 1894–1896 r. sprawa ta często bywała przedmiotem rozpraw w stowarzyszeniach. Pierwsza petycja o przyznanie kobietom prawa głosu także przedstawiona została sejmowi w tymże 1896 r. 62Z inicjatywy związku „Unionen” w roku 1904 zwołany został wielki wiec, w którym przyjęły udział i socjaldemokratki. Rezolucja wiecu — wysłanie petycji o prawa wyborcze — przyjęta została jednomyślnie, zaszła tylko różnica zdań co do żądania ich na zasadzie głosowania powszechnego. Socjaldemokratki postawiły to za warunek wspólnego nadal działania, do którego jednak nie doszło, choć zjazd delegowanych dla tej sprawy w 1905 r. przyjął zasadę powszechnego głosowania. Na zjeździe tym 180 delegowanych, z różnych stron, reprezentowało już 110 000 kobiet. Tak przygotowany grunt w opinii publicznej wydał też w stanowczej chwili plon owocny, zdobyty wysiłkiem różnych partii, gdyż i socjaldemokratki, przejęte duchem niezależności, ze swej strony również gorliwie pracowały nad uzyskaniem praw obywatelskich dla swej płci. 63Agitacja była niezmiernie natężona, odbywało się po 30 wieców dla tej sprawy jednego dnia, ale ten trud i zabiegi cel swój osiągnęły, tak że nawet gubernator musiał dać opinię, iż w Finlandii kobiety są już zupełnie przygotowane do wykonywania praw wyborczych. 64W obecnej kampanii wyborczej na 200 posłów wysunięto 20 kandydatur kobiecych, które się już w próbnych głosowaniach utrzymały, niezawodnie z nich wiele utrzyma się i w ostatecznym. Wśród kandydatek są osoby zasłużone jak: p. Hagman, przełożona pierwszej szkoły średniej koedukacyjnej i jedna z twórczyń tego doniosłego dla sprawy kobiecej systemu pedagogicznego w Finlandii, p. Furuhjelm, redaktorka „Nutidu”, wiceprzewodnicząca towarzystwa „Unionen”, a także pp. Westermarck, dr Maïki Fridberg i inne. Znamiennym wyrazem dążeń kobiecych może być zbiorowy list rybaczek, które nawołują o wysłanie do sejmu jak najwięcej przedstawicielek ludu, „bo — piszą one — Kobieta, Okręt, Korzyść, Władzagdy kobieta stoi u steru, połów bywa zwykle największy”[15]. 65Program żądań, które Finki przedstawią sejmowi, obejmuje: 661. Zupełne równouprawnienie kobiet w zakresie samorządu. 672. Zniesienie męskiej opieki nad kobietą. 683. Zniesienie reglamentacji prostytucji. 694. Polepszenie stanowiska prawnego dzieci nieślubnych. 705. Reformy w zakresie wykształcenia dziewcząt. 716. Rozszerzenie prawne zakresu zarobkowania kobiet. Anglia 72Z kolei przejść nam wypada do przeglądu sprawy w tych krajach, w których kobiety walczą jeszcze o swe prawa wyborcze, oraz do tych, w których dopiero walkę rozpoczęły. Do pierwszych należy Anglia. Wprawdzie odjęcie kobietom praw wyborczych przy reformie ordynacji w 1832 r. wywołało tylko protest sporadyczny Mary Smith[16]. Z owych ograniczonych praw kobiety rzadko bowiem kiedy czyniły użytek, ale już w 1851 r. zgromadzenie demokratycznych kobiet w Sheffield wysłało petycję o prawa wyborcze dla kobiet do Izby Lordów, a od roku 1866 rozpoczęły Angielki systematyczne starania. W tym roku bowiem parlament miał obradować nad nową ordynacją wyborczą. Zasłużone przywódczynie angielskiego ruchu: Barbara Leigt-Smith-Bodichon, Jessie Boucherett i Bessie Rayner-Parker wraz Johnem Stuartem Millem utworzyły pierwszy komitet agitacyjny dla pozyskania wyborczych praw kobiet i staraniem tego komitetu cztery petycje wpłynęły na ręce Milla. Jedna o 1499 podpisach kobiet, druga od kobiet opłacających podatki, o 1605 podpisach, i dwie inne podpisywane przez mężczyzn i kobiety, każda przeszło o 3000 podpisów. 73Po uchyleniu petycji agitacja nie ustawała, wytrwała przywódczyni ruchu miss Lidia Becker założyła w 1870 r. pismo specjalne, powstały także Towarzystwa głosowania kobiet: w Londynie, Edynburgu, Manchesterze, Birmingham i Bristolu, które też dotąd stanowią główne ogniska agitacji. 74Liczba tych towarzystw z czasem wzrosła i utworzyły one „Związek Narodowy Głosowania Kobiet”, a miarę sił tej organizacji daje przykład, iż w 1872 r. zdołała już ona zorganizować wręczenie 829 petycji, o 350 093 podpisach. 75Kobieta, Obywatel, Prawo, Polityka, Walka, Państwo, PodstępPrzez szereg lat corocznie lub przy każdej okazji reform podawane były petycje, stawiane w parlamencie wnioski przez posłów, nad wyborem których kobiety gorliwie pracowały. Wnioski dochodziły do zamiany na projekty praw, ale od 1884 do 1897 r. żaden z tych nie przeszedł drugiego czytania, a gdy w r. 1897 ważną tę przeszkodę bill[17] przebył szczęśliwie, to przeciwnikom udało się nie dopuścić do trzeciego czytania, przez nadmierne przeciąganie dyskusji nad sprawą poprzedzającą i zajęcie nią czasu do końca kadencji parlamentu. 76W ogóle z reformą przyznania praw wyborczych kobietom w Anglii i w Ameryce już nie walczy się zasadniczymi argumentami, gdyż te dawno zostały pokonane przez logikę faktów. Właściwą przyczyną oporu staje się walka partyjna. Partię postępową powstrzymuje „straszak”, że kobiety wzmocnią szeregi klerykalne, a znowu partia konserwatywna tylko kokietuje kobiety, głosując za reformą wówczas, gdy ta nie ma szans utrzymania się wobec obstrukcyjnej taktyki. 77Od dawna bowiem projekty prawa głosowania kobiet zwalczane bywają wprost technicznymi sposobami. Odkłada się je z powodu żądań mnóstwa poprawek, nie dopuszcza do rozpraw przez obstrukcyjne mowy lub dyskusjami spycha z porządku dziennego itp. 78Doświadczenie Ameryki i Anglii nie wykazało też dotąd, aby ligi tworzone przez kobiety dla popierania różnych partii (w Anglii istnieje ich aż cztery, z tych trzy o postępowych zabarwieniach) przyniosły w istocie znaczniejsze poparcie dla sprawy równouprawnienia kobiet. Mylnym byłoby jednak mniemać, że czas, środki i siły zużyte na zdobywanie praw wyborczych przez Angielki zostały zmarnowane. 79Przeciwnie, nie tylko akcja ta stanowi niezbędną podwalinę do przyszłego równouprawnienia politycznego, ale przyczyniła się ona znacznie i do uzyskania praw w samorządzie, jak również do zniesienia reglamentacji prostytucji i do otrzymania ulg w zakresie praw cywilnych i małżeńskich. 80Przez długie lata Angielki tylko wiodły starania o prawa wyborcze. Po próbie Chaumette w 1848 r. we Francji sprawa ta usunięta została z porządku dziennego przez przywódczynie ruchu. Jedynie Hubertine Auclerc[18] przypominała ją rodaczkom od czasu do czasu, pismami swymi i oporem w płaceniu podatków, których nie chciała uznawać, ponieważ była pozbawiona wpływu na ich ustanawianie. 81We Włoszech, Niemczech, Holandii i Belgii nie było przez dłuższy czas mowy o wyborczych prawach kobiet, nawet przodujące w ruchu kobiecym kraje skandynawskie ociągały się z włączeniem praw wyborczych w program swych działań. Dopiero w 1884 r. w Szwecji, a w r. 1890 w Norwegii były podawane sporadycznie pierwsze petycje o wyborcze prawa kobiet. Ostatnia z nich zdołała pozyskać od razu połowę głosów, zwycięstwo znaczne, acz jeszcze nie stanowcze, bo konstytucja wymaga ⅔ głosów do uchwalenia prawa. 82W miarę osiąganych rezultatów w różnych kierunkach i wyższego stopnia wyrobienia kobiety przekonywały się, że zdobycie najsłuszniej należnych im praw do dzieci i majątku własnego posuwa się nader wolno, a usiłowania ich rozbijają się o poglądy przedstawicieli narodu, na wybór których one wpływu nie mają — nie posiadając do tego praw. 83Drugostronnie dochodzić ich poczęły wieści o pomyślniejszych wynikach osiąganych przez wyborczynie amerykańskie, to stało się nową podnietą, która w ostatnim dziesiątku ubiegłego stulecia skierowała ruch kobiecy w wielu krajach ku zdobywaniu praw wyborczych. I tak w Danii powstało towarzystwo praw wyborczych w 1889 r., w Holandii 1894 r., w Norwegii 1895 r. w Szwecji i Niemczech w 1902 r. 84Od tego też czasu potężnieje i rozpowszechnia się w ruchu kobiecym akcja zdobywania wszędzie praw wyborczych jako niezbędnego środka do przeprowadzenia równouprawnienia kobiet w kodeksie cywilnym i życiu społecznym. Ważnym przejawem tej akcji jest Liga praw wyborczych 85zapoczątkowana w 1902 r. w Ameryce „Liga Towarzystw Wyborczych Praw Kobiet”, która ukonstytuowała się w 1904 r. w Berlinie. Przystąpiło do niej osiem Towarzystw: Stanów Zjednoczonych Ameryki, stanu Victorii w Australii, Anglii, Niemiec, Szwecji, Norwegii, Danii i Holandii, oraz przedstawicielki Austrii, Szwajcarii i Węgier jako krajów nieposiadających jeszcze specjalnych związków praw wyborczych. Honorowe przewodnictwo objęła 84-letnia wówczas nestorka ruchu Suzan Antony, a czynne Chapman-Catt. 86Wszechświatowa Rada Kobiet na zjeździe w r. 1904 uchwaliła również włączenie starań o prawa wyborcze jako jedną z trzech prac obowiązujących wszystkie Rady narodowe, wchodzące w skład Rady wszechświatowej[19]. 87Do Rad narodowych wchodzą i stowarzyszenia zawodowe, a nawet filantropijne, więc konserwatywniejsze, byleby dążyły do polepszenia losu kobiet. Aby więc podobna uchwała na zjeździe walnym wszechświatowej Rady Kobiet zapaść mogła, musiała ona pierwej zapadać poważną większością głosów we wszystkich poszczególnych Radach narodowych. 88W ostatnich czasach w wielu krajach wysunięcie na porządek dzienny ogólnej reformy wyborczej znagliło Ligi, Związki kobiece i Rady narodowe do tym gorliwszej, wytężonej działalności. Szwedzki związek 89Przy tworzeniu Szwedzkiego Związku wyborczych praw kobiet wyłoniła się nowa trudność w układaniu programu. Dawniej, np. w Anglii, rozstrzygano ją formułą „na tych samych warunkach, jakie otrzymają mężczyźni”. Jednakże w Stockholmie, już na żądanie przedstawicielek partii robotniczej, ułożono program kompromisowy: „Związek uważa, iż kobiety powinny otrzymać takie same prawa, jakie otrzymają mężczyźni — będzie więc dążyć, by głosowanie powszechne przyznane mężczyznom również zostało przyznane kobietom. Gdyby jednakże okazało się możliwe uzyskanie tylko częściowego prawa głosu, Związek będzie je uważał za środek dla torowania drogi do gruntownej reformy wyborczej”. 90Wniesiony do parlamentu projekt ogólnej reformy wyborczej, oparty na powszechnym głosowaniu, usunął programowe trudności, ale w zamian wykazał inne. 91Kobieta, Prawo, Obywatel, Robotnik, Walka, Państwo, MizoginiaPrzywódca parlamentarnej frakcji socjaldemokratycznej, Brauting, odmówił delegowanym Związku kobiet włączenia do projektu ordynacji dodatku „bez różnicy płci”, dowodząc im, „że kobiety prawa wyborcze uzyskać będą mogły dopiero jako wynik ustroju socjalistycznego, a obecne ich żądanie tylko skomplikuje sprawę reformy wyborczej i może jej zaszkodzić, więc kobiety nie powinny przeszkadzać jej obecnemu przeprowadzeniu”. 92Po tej kategorycznej odmowie Szwedki rozwinęły zdwojoną gorliwość dla przeprowadzenia swych praw wyborczych i już bez udziału żadnej partii, nawet bez poparcia prasy, rozpoczęły zbieranie podpisów pod petycją do sejmu. W odezwach wzywały do usilnego zbierania podpisów, gdyż poprzednia petycja odrzucona została na zasadzie „nie ma jeszcze dość silnego zainteresowania wśród kobiet”. 93W rezultacie petycja ta zdołała zgromadzić 142 128 podpisów z różnych stron kraju, w ciągu roku, przy współpracownictwie 73 stowarzyszeń lokalnych. Rząd jednak nie zgodził się na to żądanie, zachodzi zatem wielka wątpliwość, czy prawo wyborcze kobiet zdoła wejść jako poprawka Izby do projektu prawa. W Holandii 94Związek założony przez dr Alletę Jacobs[20] musiał długo przewalczać okres ośmieszania jego dążeń, a potem taktykę milczenia, jaką go zdławić chciano, niezrażony tym przepracowywał opinię publiczną, zjednywał dla sprawy uczonych prawników i przedstawicieli partii. Trzy postępowe partie przed trzema laty wpisały do swoich programów „bez różnicy płci” i łącząc teorię z praktyką, przyjmowały kobiety na członków partii, wybierając je nawet do zarządów. Aliści nadeszła ciężka próba. Przedstawiony został Izbie projekt reformy wyborczej z pominięciem formuły „bez różnicy płci”. Wówczas przedstawicielki Związku zwróciły się do przywódcy partii socjaldemokratycznej w Izbie wyższej, dra praw Troelstra z interpelacją, dlaczego partia jego dopuściła to pominięcie i jak się ono godzi z zasadami socjalistycznymi? 95Troelstra odpowiedział, że „on i jego partia nie uznają praw wyborczych za naturalne prawo każdemu obywatelowi należne, lecz za prawo, które dopiero przyznane być musi grupom społecznym, gdy wykażą one potrzebną ku temu dojrzałość. Robotnicy dojrzałość tę już osiągnęli, o kobietach tego powiedzieć nie można. Ruch kobiecy ani rozwojem, ani wpływem nie dorównuje ruchowi robotniczemu. Jeżeliby więc obecnie przedstawiono parlamentowi wniosek o nadanie praw kobietom, to on by głosował przeciw niemu, bo kobiety ulegają wpływowi księży i udzielenie im praw wyborczych byłoby tylko wzmocnieniem reakcji”. 96Po takiej odpowiedzi zrozumialsze się staje, że Związek przez delegowane dr Alletę Jacobs i p. Rutgers-Hoitsema zwrócił się z memoriałem do królowej Wilhelminy o uwzględnienie żądań kobiecych w ordynacji wyborczej, którą kobieta — jako królowa ma podpisać. 97Królowa po upewnieniu się, iż to jest żądanie ogółu kobiet, przyrzekła, że sprawę dokładnie rozważy. 98W memoriale swoim Holenderki żądają zrównania kobiet z mężczyznami w prawach wyborczych oraz w zajmowaniu urzędów. Pragną bowiem zabezpieczyć się od tzw. królewskich nakazów, stosowanych bardzo ochotnie przez ministerium Knypera, by usuwać kobiety od różnych posad. 99Następnie domagają się Holenderki, aby w wypadkach, które podlegają odszkodowaniu, wartość pracy kobiety byt jej zapewniającej, była również brana w rachubę. Oświadczają przy tym, że chociaż nie chciałyby zostać militarystkami, jednak jeżeli prawa wyborcze mają być zależne od obowiązkowej służby państwowej, to i one są gotowe służyć państwu przez rok lub dwa, w jakiejkolwiek gałęzi służby mającej na celu „niezależność państwa i obronę jego granic”. Memoriał ten rozesłany został posłom i członkom komisji państwowej opracowującej projekt ordynacji, a komisja ta prawo wyborcze kobiet włączyła do proponowanych uzupełnień. Prawo wyborów w Belgii 100O wiele gorzej stoi sprawa wyborczych praw kobiet w Belgii, gdzie przy reformie wyborczej w 1903 r. stała się ona orężem w walce między partiami. Projekt podnieśli klerykałowie jako przeciwwagę zwalczanemu przez socjalistów systemowi głosowania pluralnego, który przy głosowaniu powszechnym zabezpiecza wyborcom z tytułu posiadania lub wykształcenia jeszcze drugi lub dwa głosy dodatkowe. Na razie socjaliści wzięli projekt pod rozwagę, lecz zawsze pod strachem owego klerykalnego wpływu przyszłych wyborczyń, nie tylko poparcia zaniechali, ale nawet skłonili przewodniczki ruchu kobiecego socjalistycznego, pp. Gatti de Gammond i Vandervelde, do cofnięcia żądań praw dla swej płci, a także do nawoływania kobiet, by poprzestały na pracy nad przeprowadzeniem powszechnego głosowania dla mężczyzn bez systemu pluralności. 101Powstrzymać wszakże ruch żywiołowy rozbudzonego poczucia należnych kobietom praw ludzkich staje się już nad siły posłusznych agitatorek oddanych partiom. Obecnie też w Brukseli zwoływane są dla tej sprawy liczne wiece z udziałem przybyłych przedstawicielek ruchu wyzwolenia kobiet z innych krajów, by opinię przygotować i ułatwić podjęcie energiczniejszej akcji. Zapóźniony ruch 102Szwajcaria i Francja dostarczają wymownych dowodów, iż równouprawnienie kobiet nie wynika jedynie z warunków ogólnego stopnia swobód, gdyż właśnie te republiki należą do krajów zapóźnionych w ruchu kobiecym. 103W Szwajcarii specjalna komisja Rady narodowej musiała długą wieść agitację, by doprowadzić do założenia w Genewie Towarzystwa Głosowania Kobiet w lutym br., które stawia sobie za zadanie dążyć przede wszystkim do uzyskania praw politycznych. 104Podobna komisja w roku bieżącym powstała i w Radzie narodowej francuskiej, a do Rady przystąpiła także Hubertine Auclerc ze swoim dawnym związkiem głosowania kobiet. Ten wzajemny zespół z Radą może nareszcie ożywić usiłowania o wyborcze prawa kobiet we Francji i mieć doniosłe znaczenie. Rząd francuski bowiem Radę narodową kobiet oficjalnie popiera, a municypalność miasta Paryża subwencjonuje jak inne stowarzyszenia. Działalność Włoszek 105Również zapóźnione są w dążeniach o swe prawa wyborcze i Włoszki, ale w ostatnich latach rozwijają i one także żywszą działalność. Według sprawozdania profesorki, dr praw Teresy Labrioli[21], na zjeździe Ligi w Kopenhadze r. 1906, ruch włoski prowadzony jest głównie przez nauczycielki i kobiety posiadające uniwersyteckie wykształcenie. Dziś już w wielu miastach utworzono lokalne stowarzyszenia, a te połączyły się w federacyjny związek praw wyborczych. 106Włoszki rozpoczęły od nieco odmiennej taktyki, opierając się brzmieniu obecnego prawodawstwa, przeprowadziły w Ankonie i w innych miastach orzeczenie sądów miejscowych uznające, że kobietom właściwie już przysługują prawa wyborcze. Orzeczenia te zostały unieważnione przez trybunał państwowy. Skłoniło to stowarzyszenia kobiece do podania petycji o przyznanie praw wyborczych, która w lutym br. znalazła w parlamencie włoskim poparcie kilku wybitnych przedstawicieli różnych partii. Na wniosek prezesa ministrów przekazano tę petycję komisji, którą dla przestudiowania kwestii ma zamianować ministerium spraw wewnętrznych. Taktyka Węgierek 107Węgierki, pod wodzą Rosiki Schwimmer i Vilmy Glücklich, z ognistym temperamentem rozwinęły agitację dla uzyskania swoich praw wyborczych podczas ostatnich wyborów. 108„Gdy zaczęto głosić ewangelię powszechnego głosowania — pisze jedna z nich — Stowarzyszenie obrony interesów kobiet zasypało miasta i miasteczka tysiącami plakat, na których widniało krótkie wezwanie: »Głosowanie dopiero jest powszechne, gdy przysługuje i kobietom!«”. 109Po tej manifestacji, która zwróciła powszechną uwagę na sprawę, Węgierki niosły chętną pomoc w biurach wyborczych, doręczaniu list i w zjednywaniu wyborców. Wytrzymywały nawet uciążliwą agitację po kawiarniach i handlach, metodę bardzo rozpowszechnioną na Węgrzech „wywoływania wyborczego nastroju”. 110A na wszystkich zebraniach przedwyborczych rozdawały odezwy o konieczności przyznania praw kobietom. Często przemawiały publicznie i niejeden przeciwnik ruchu przekonał się, że obecność kobiet dobrze wpływała na zgromadzenia, podniecając nerw i zapał, a hamując brutalne kłótnie i bójki. 111Rezultatem było, iż wielu z kandydatów najwybitniejszych, partii niezależnych, wypowiedziało się za przyznaniem praw kobietom, z tych pięciu zostało wybranych jako posłowie stolicy. 112Najtrudniej Węgierkom było pozyskać prasę — socjaldemokratyczna jawnie występowała przeciw prawom kobiet, a ogólne dziennikarstwo byłoby rade[22] zabić sprawę milczeniem. Jednakże prąd opinii publicznej wpłynął tak w końcu, że obok głosów przeciwniczek praw wyborczych kobiety, jakimi się okazały arystokratki, zaczęto zamieszczać i odezwy przychylne. 113Robotnice stojące pod wpływem partii socjaldemokratycznej pod presją nawoływań „burżujek” zdecydowały się również dopominać o prawa dla swej płci. 114Na wniosek delegowanych z Węgier na wspomnianym zjeździe Ligi w Kopenhadze postanowiono wydawanie Biuletynu, który by zawierał wiadomości o postępach ruchu i służył jako źródło informacji i wskazówek. 115Pismo zacznie wychodzić w Rotterdamie pt. „Jus Suffragii” pod redakcją Martiny Kramers, referentki „Wszechświatowej Ligi”, która również prowadzi biuro informacji uchwalone na zjeździe. Do ważnych postanowień tegoż zjazdu w Kopenhadze należy uchwała podjęcia wydawnictwa pt. Ogólny zarys rozwoju wyborczych praw kobiet, a także i orzeczenie, że „kraje nieposiadające zupełnej niezawisłości politycznej, o ile mogą udzielać praw wyborczych swoim obywatelkom, a te wytworzą związek narodowy, to związki takie mają prawo przystępować do Wszechświatowej Ligi towarzystw wyborczych praw kobiet”. Agitacja kobiet w Niemczech 116Prawo o stowarzyszeniach w Niemczech zabrania kobietom należeć do zrzeszeń i zgromadzeń politycznych, utrudnia to wielce Niemkom walkę o swe prawa. Dzięki tylko temu, że prawo to nie obowiązuje w kilku drobnych państewkach, mógł w Niemczech[23] powstać „Związek Głosowania Kobiet” — z inicjatywy Minny Cauer i dr praw Anity Augsburg; oficjalne jego siedlisko jest w Hamburgu, a właściwe centrum w Berlinie. 117W Bawarii znowu, pod przewodnictwem Iki Freudenberg[24], zorganizowały Niemki już przed półtora rokiem pomocnicze biuro wyborcze dla popierania kandydatur partii wolnomyślnej, która do swego programu włączyła „rozszerzenie praw kobiet”. Kandydatury się nie utrzymały, ale przykład ośmielił kobiety do ożywionego współdziałania przy ostatnich wyborach w różnych miastach państwa niemieckiego, do czego zachęcały je usilnie Związek Praw Wyborczych oraz Towarzystwo Reformy Wykształcenia kobiet i inne przez wiece, odezwy itp. 118W kampanii wyborczej obchodzono prawo o stowarzyszeniach w ten sposób, że przewodniczący otwierał posiedzenie i zamykał je, dając przez to możność zabrania głosu kobietom, po przemowach — ponownie otwierał zebranie. 119To zajęcie się Niemek polityką wywołała w ostatnich latach systematycznie prowadzona propaganda w tym kierunku przez Związek głosowania i Radę narodową, drogą wieców, odczytów, wydawnictw, artykułów w prasie i specjalnego dodatku tej sprawie poświęconego przy jednym z organów równouprawnienia kobiet. 120O rozbudzonym już poczuciu należnych praw obywatelskich wśród robotnic, zorganizowanych pod wpływem partii socjaldemokratycznej, świadczy rezolucja „Konferencji kobiet” w Mannheim w 1906 r. Brzmi ona: „należy postawić żądanie praw wyborczych dla kobiet i podtrzymywać je wytrwale, przy ogólnym dążeniu do wprowadzenia powszechnego prawa wyborczego”. 121Niewątpliwie ten nastrój wzrastającego zainteresowania w opinii przyczynił się w roku ubiegłym do włączenia do projektu reformy wyborczej w sejmie pruskim dodatku „bez różnicy płci” przez tak wybitnych przywódców partii socjaldemokratycznej jak Bebel, Eberhard i inni. 122Przeciwko tej reformie oparły się partie burżuazyjne, a w ich liczbie i wolnomyślna, która nie pojmowała tak poważnie owego „rozszerzenia praw” wpisanego do swego programu. Reforma wyborcza w Austrii 123Do ostatnich czasów zasada cenzusu majątkowego w Austrii dawała kobietom prerogatywy obszerniejsze niż w innych krajach, a jednak i tam obowiązuje prawo wykluczające kobiety z towarzystw politycznych. 124Z przeprowadzeniem w roku bieżącym nowej ordynacji wyborczej, na powszechnym — o ironio! — prawie głosowania opartej, nieliczna grupa straciła posiadane prerogatywy, ale też ogół kobiet praw nie uzyskał, pomimo rozwiniętej agitacji, jaką Związek Stowarzyszeń Austriackich przeprowadzał drogą wieców, odezw itp. 125Ruch kobiecy w Austrii zmagać się bowiem musi z olbrzymimi trudnościami, jakie wyradza różnorodność narodowości w państwie austriackim, wpływy klerykalne, hegemonia niemiecka, miękkość i mała podatność narodów słowiańskich do zrzeszeń w ogóle. 126Kobieta, Prawo, Poświęcenie, ObywatelNa domiar partia socjaldemokratyczna w obawie opóźnienia reformy i możliwego jej zahaczenia nie tylko że odłożyła do lepszych czasów hasło „bez różnicy płci”, ale nawet organizowała wiece robotnic, na których przeprowadzała posłuszne uchwały „nieprzeszkadzania obecnie przez niewczesne żądanie praw dla siebie”. 127Podobno na przyszłość prawa wyborcze kobiet mają się stać taranem, którym socjaldemokracja ma się dobijać ulepszeń w obecnie uzyskanej, lecz jeszcze niedoskonałej ordynacji. Działalność kobiet w Galicji 128Kobieta, Prawo, Walka, NauczycielkaPrzebieg reformy wyborczej w Austrii interesuje nas bliżej z powodu zależności od niej Galicji[25]. Dotąd przysługiwała tam właścicielkom kurii[26] dóbr wielkich prerogatywa głosowania (przez pełnomocnika) na posłów do Rady Państwa; tracąc przywilej, nie starały się one o uzyskanie prawa. Można się było jednak spodziewać, że wyborczynie innych kurii, nieposiadające dotąd praw wyborczych do Rady Państwa, usilniej starać się będą o ich uzyskanie, bo z przysługującego im dotąd ograniczonego prawa głosu, przez pełnomocnika, na wyborach do sejmu i rad miejskich, już potrafiły one czynić umiejętny użytek. Np. nauczycielki uzyskały zrównanie płac dla płci obojga, czego zachód Europy dotąd nie posiada właśnie z powodu braku praw wyborczych. W innych zakresach otrzymywały kobiety tak doraźne korzyści, jak subwencje kraju dla szkół, stowarzyszeń, a nawet i pism. Niejednokrotnie także zwoływały już wyborczynie wiece przedstawicielek różnych warstw społecznych, nie tylko dla narad nad wyborem kandydatów, ale i dla uchwalenia petycji o zniesienie warunku pełnomocnika. Petycje takie podawane były w niewielkim Lwowie o 4000 podpisów, jeszcze w 1891 r., a w Krakowie już kilkakrotnie od tego czasu. Posiadały więc Polki w Galicji pewien stopień politycznego wyrobienia i poznanie korzyści, jakie zapewniają prawa wyborcze. 129Na zjeździe kobiet polskich, zwołanym w październiku 1905 r. przez redaktorkę „Nowego Słowa” p. Turzymę[27], uchwalono petycję do Sejmu o prawa wyborcze kobiet i wysłano inicjatorkę zjazdu jako delegowaną. Potem odbyło się wieców kilka w Krakowie, na których rzeczniczkami były prócz wymienionej: pp. Bujwid, Witkowska, dr Golińska, dr Tylicka i inne, i we Lwowie, gdzie wśród partyjnych skalistości sterowały umiejętnie p. St. Wechslerowa i p. Maria Dulębianka, a nawet i w mniejszych miastach, jak w Tarnopolu, pod przewodnictwem p. Sołtysowej i p. Scherer. 130Wprawdzie na kilku wiecach socjalistycznych udało się wymownym rzeczniczkom przeprowadzać uchwały wieców „bez różnicy płci”, a na wspomnianym zjeździe kobiet w Krakowie poseł Daszyński nawoływał kobiety „organizujcie się, stańcie się siłą, a prawa otrzymacie”, potem w Radzie miejskiej krakowskiej wniósł projekt równouprawnienia płci w statucie miejskim — jednakże partia socjalistyczna w Galicji nie włączyła do swego programu wyborczych praw kobiet. 131Wybitny znów poseł narodowo-demokratycznej partii prof. Głąbiński miał nawet osobiście wieść petycję kobiet w tej sprawie do Rady Państwa, ale i jego partia o prawa kobiet się nie dopominała. 132Przyczyny, dla której agitacja kobiet o swe prawa wyborcze nie przybrała w Galicji szerszych rozmiarów, szukać należy w oddziaływaniu dwóch silnych prądów: stycznych na punkcie oddziaływania na wrażliwą w sercach kobiet polskich strunę altruizmu, olbrzymio wysubtelnioną gotowość ich do „poświęcania się”. W oddziaływaniu na kobiety zeszli się bowiem socjaliści z narodowymi demokratami! Pierwsi nawoływali podobnie jak na Zachodzie: „Nie przeszkadzajcie nam teraz, a otrzymacie prawa w lepszym ustroju społecznym, który my stworzymy”. Drudzy rozczulali przemową: „Nie poświęcajcie dobra narodu własnym interesom i swobodzie”. Odwołanie się do poświęcenia kobiet i tu nie zawiodło. 133Obecnie dochodzą wieści, tak z Austrii, jak i ze Lwowa, że kobiety organizują tam komitety, wnoszą podania o ustawy tow. wyborczych praw kobiet, odrzucane jednak przez namiestnictwa na zasadzie prawa o stowarzyszeniach politycznych, a zainteresowane wnoszą rekursy[28] do ministerium. Jest to bardzo wskazane, gdyż po reformie do Rady Państwa nadejdzie kolej na reformę ordynacji wyborczej do Sejmu Krajowego, a wnosić można, że ordynacja Rady Państwa służyć jej będzie za wzór. Polki w Galicji muszą zatem rozwinąć usiłowania wytężone, by reforma ordynacji własnego Sejmu nie zadała im nowego ciosu — pominięciem praw kobiet! Ostatnie wieści 134Obecnie wciąż dochodzą wiadomości o dalszych demonstracjach Angielek, którymi pragną one poruszyć opinię publiczną, by poprzeć bill o prawa wyborcze kobiet. 135Niezwykłą w ogóle w ruchu kobiecym formę demonstracji, a w szczególności w ruchu Angielek, podjęła „Liga Robotnic”, w skróceniu zwana „Suffragets” (głosowniczki). Liga ta pod przewodnictwem Mrs Montefiore, stojąc w bliskim związku z „Ligą Niezależnej Pracy” — jest wypływem zapału, jakim przejęły się kobiety proletariatu, gdy zrozumiały, iż prawa wyborcze stać się mogą dla nich środkiem wyzwolenia z cierpień i niedostatku najsrożej je uciskających. 136Demonstracje ich ograniczają się do zwykle praktykowanych form demonstracji ludowych, a więc pochodów ze sztandarami i odpowiednimi napisami, mów zapalnych na placach publicznych i w pobliżu parlamentu, wreszcie usiłowań wtargnięcia tam ich deputacji[29] z petycją. Ponieważ jednak demonstracje te organizują kobiety-robotnice, w obronie praw swej płci, więc płytka część prasy ośmiesza te wystąpienia, bo nie umie dopatrzyć się w nich poważnego objawu żądań swobody i należnych praw pośród, zdawałoby się chyba najmniej uświadomionej części ludności. 137Po pierwszych niespodziewanych wystąpieniach „Suffragetek” w sali parlamentu z wywieszeniem sztandaru z napisem „Głosujcie za prawami kobiet” przodowniczki ruchu kobiecego w Anglii wysłały urzędową deputację do ministra z zapewnieniem, że się one z tymi manifestacjami nie solidaryzują. Gdy jednak dalsze demonstracje robotnic przybierały wciąż szerszy charakter i opromienione zostały cierpieniem tych pionierek zapału — wówczas przodowniczki ruchu pospieszyły im wyrazić uznanie za ich ofiarność osobistą, jednak zaznaczyły, że one podobnego demonstrowania nie uważają za odpowiednie. 138A jednak — to odrębne, samoistne działanie w ruchu emancypacyjnym robotnic i kobiet z ludu przyciąga coraz więcej i kobiet z innych klas społecznych, wykazują to bowiem nazwiska wśród ostatnio tam aresztowanych. Widocznie drzemiący w duszach angielskich pociąg do ekscentryczności przemaga „tresurę” i coraz częściej „ulica” po swojemu wpływa na demokratyzację mieszkanek „salonów”! Kobieta, Prawo, Obywatel, Mężczyzna, Władza, Mizoginia, PaństwoOdrzucenie billu posła Dickensona stanowi ciekawą kartę ze stosunków parlamentarnych. Na 600 deputowanych 420 zobowiązało się podczas wyborów głosować za prawami kobiet, a jednak bill nie przeszedł! 139Jak się to stać mogło?… Wiedzą o tym kompetentne koła kobiece, gdyż z góry przewidywały, iż może się udać „mniejszości” udaremnienie projektu. 140Ogólniej wiadome jest tylko, iż prezes ministrów oświadczył, że pozostawia Izbie rozstrzygnięcie projektu billu, osobiście jest za jego przyjęciem, ponieważ pozbawienie kobiet praw wyborczych nie jest ani uzasadnione, ani politycznie słuszne. Dyskusja jednak w łonie różnych partii parlamentu wykazała jeszcze bardzo jaskrawe różnice poglądów w tej sprawie. W końcu obrady nad projektem wyborczego prawa kobiet odroczone zostały do czasu nieokreślonego, albowiem nadeszła godzina, w której posiedzenia piątkowe bywają przerywane, a rząd nie chce wyznaczyć terminu na dalszy ciąg rozpraw. Bill więc z 8 marca br. poczytywany jest obecnie za przepadły. Podobna komedia nie po raz pierwszy rozgrywa się w parlamencie angielskim. Taktyka Rosjanek 141Szczegóły o rozwiniętej agitacji Rosjanek dla swych praw wyborczych znajdą czytelnicy w innej pracy; tu pragnę przypomnieć tylko doniosły fakt, iż w roku ubiegłym zamieszczenie wyborczych praw kobiet w odpowiedzi Dumy na mowę tronową zawdzięczały kobiety stanowczości obstawania za nimi chłopskiego posła Aładina, którego najsilniej przekonać zdołały rzeczniczki sprawy. U nas 142Kobieta, Polska, Prawo, ObywatelW epoce pierwszych wieców i memoriałów w Warszawie w 1904 r. samo wspomnienie o prawach kobiet jeszcze wywoływało tłumiony śmiech, a w najlepszym wypadku dobroduszne napominanie, „jak można obniżać powagę narad w tej dziejowej chwili — wzniecaniem takiej kwestii!”. 143Podobnie odnoszono się do tej sprawy i na wielkiej demonstracji ludowej o prawo powszechnego głosowania w Krakowie 22 października 1905 r. 144Dopiero po powołaniu w Warszawie komisji do ułożenia projektu samorządu dla Królestwa Polskiego odbyły się obrady kobiet (1905 r. na wiosnę) nad kwestią uzyskania praw w tym zakresie. Współcześnie z innej inicjatywy podniesiono wniosek utworzenia „Związku Politycznego Równouprawnienia Kobiet”. 145Przebieg akcji w sprawie udziału kobiet w samorządzie będzie w odrębnej pracy przedstawiony, a Związek Politycznego Równouprawnienia Kobiet czynności swoich nie ujawnił. 146Pierwszym zatem publicznym wystąpieniem w tym okresie czasu u nas o wyborcze prawa kobiet — był głos p. Józefy Bojanowskiej[30] na pierwszym wiecu publicznym w Filharmonii w listopadzie w 1905 r. „W tej dziejowej chwili — mówiła ona — zbiorowa dusza kobiet polskich wszystkich stanów staje przed wami i domaga się uchwały wiecu: że powszechne, równe prawo obywatelskie wolny naród polski pojmuje bez różnicy płci”. 147Ten pierwszy wiec w orzeczeniach swoich włączył to żądanie, za tym przykładem poszły inne wiece, stowarzyszenia, związki i partie postępowe, które formułę wyborczą „bez różnicy płci” zaczęły wpisywać do swych ustaw i programów. 148Teoretycznie więc sprawa stanęła u nas od razu dobrze, formuła „bez różnicy płci” stała się konieczną cechą postępu, niemal przyzwoitości politycznej. Dla pracy nad wcieleniem tej zasady w czyn zorganizowany został „Polski Związek Równouprawnienia Kobiet” w grudniu 1905 r. 149Wprowadzenie stanu wojennego w Królestwie nie dozwoliło jednak związkowi w pełni rozwinąć swych czynności. 150Dopiero w maju 1906 roku odbyła się publiczna konferencja w sprawie kobiecej, na której niżej podpisana mówiła o wyborczych prawach kobiet, a zgromadzenie uchwaliło: „Wiec w sprawie kobiecej uważa za konieczne rozwinąć w tej chwili przełomu: akcję dla uzyskania powszechnego, równego prawa wyborczego bez różnicy płci, narodowości i wyznań, przy bezpośrednim i tajnym głosowaniu, szerząc ideę równouprawnienia kobiet w każdej warstwie społecznej”. 151Z osób obecnych przeszło 200 podpisało odpowiednią odezwę. Następnego dnia odbył się drugi wiec w tej samej sprawie, organizowany przez stronnictwo postępowej demokracji. Przemawiała pp. Moszczeńska i niżej podpisana: O potrzebie starań o wyborcze prawa kobiet, o drogach i środkach do tego c
XIX | Autor: Przy tekście pracowali także: Anna Winkler (redaktor) Anna Winkler (fotoedytor) Library/domena publiczna Polskie działaczki były skupione na sprawie niepodległości, ale ich reprezentacji nie zabrakło także na Międzynarodowym Kongresie Kobiet, który odbył się w Hadze w 1915 na świecie kobiety zaczynały upominać się o swoje prawa, Polki skupione były na sprawie niepodległości. To im powierzono rolę strażniczek polskiej mowy i tradycji. Nie znaczy to jednak, że zaniechały walki o równouprawnienie. Dowiodły tego tuż po odrodzeniu się Rzeczypospolitej. Przejawy walki o zmiany w sytuacji kobiet skazanych na pozostawanie w sferze domowej, wykluczonych z życia publicznego, poddanych władzy mężów i ojców, pozbawionych wielu praw, prawa do edukacji, występowały w Europie już w XVI – XVIII w. W XIX w., w związku z rozwojem ruchów narodowo- i klasowo-wyzwoleńczych przybrały na Ludów uaktywniła kobiety, wiele z nich wzięło udział w wydarzeniach 1848 r. rozgrywających się we Włoszech, Niemczech, Austrii. Silne impulsy szły do Europy ze Stanów Zjednoczonych, gdzie wraz z dążeniami do zniesienia niewolnictwa rozwijała się idea obdarzenia wolnością także kobiet. Pierwsze organizacje kobieceW drugiej połowie XIX i w początkach XX w. zaczęły w całej Europie powstawać organizacje kobiece, początkowo o charakterze charytatywno-opiekuńczym, potem wyrażające coraz wyraźniej dążenia emancypacyjne. W latach 1892-1918 zaczęły się one łączyć w narodowe wspólnoty, na wzór Stanów Zjednoczonych gdzie w 1888 r. powstała Narodowa Rada publiczna Na przełomie XIX i XX wieku organizacje kobiece powstawały w całej Europie. Działały również w USA. Następny etap konsolidacji ruchu kobiecego stanowiło zjednoczenie na skalę międzynarodową. W 1889 r. w Paryżu powstała Powszechna Unia Kobiet, a w 1893 r. w Chicago Międzynarodowa Rada Kobiet. Kilkanaście lat potem w Berlinie (1904) został utworzony związek mający na celu walkę o prawa wyborcze kobiet, który w 1913 r. skupiał 26 organizacji krajowych, a w 1928 r. już burza emancypacyjna rozszalała się w Anglii, gdzie rozwinął się ruch tzw. sufrażystek (ang. suffrage = wolność, także prawo wyboru). Zwalczane zaciekle przez władze, ośmieszane przez prasę, piętnowane przez opinię publiczną jako godne drwiny stare panny i fanatyczki, sufrażystki organizowały liczne demonstracje popularyzujące ich wystąpień przypadł na początek XX w. W 1903 r. Emmeline Pankhurst wraz z córkami Sylwią i Christobel założyła organizację Women`s Social and Political Union. Jej członkinie podejmowały radykalne działania – przerywały zebrania polityczne, ścigały nr ulicach parlamentarzystów, wdzierały się do Izby Gmin, zdesperowane posuwały się do aktów wandalizmu (wybijanie szyb, przecinanie drutów telefonicznych). Odpowiedzią były aresztowania i represje.„Entuzjastki”Skupiona na sprawie niepodległości Polka nie uczestniczyła w europejskim ruchu emancypacyjnym. Niemniej problem marginalizacji kobiet pojawiał się we wszystkich zaborach, dostrzegali go także pisarze i publicyści-mężczyźni („Emancypantki” Bolesława Prusa). W 1830 r. powstała pierwsza organizacja kobieca – Towarzystwo Dobroczynności Patriotycznej Kobiet – prowadząca działalność charytatywną. Uczestniczyła w niej Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, autorka poradnika dla kobiet („Pamiątka po dobrej matce, czyli ostatnie rady dla jej córki”, 1819), w którym odżegnując się od emancypacji i przyznając odmienność ról kobiet i mężczyzn, opowiadała się za kształceniem kobiet, by mogły lepiej wypełniać swe zadania jako strażniczki polskiej mowy i rolę w okresie międzypowstaniowym odegrała Narcyza Żmichowska (ps. Gabryella), utalentowana powieściopisarka i poetka oraz skupiona wokół niej grupa tzw. „Entuzjastek”. Hasła emancypacyjne łączyły one z patriotyczno-demokratycznymi, prócz działalności oświatowej, pedagogicznej i charytatywnej prowadziły akcje spiskowo-rewolucyjne. W 1848 r. Żmichowska została aresztowana i skazana na kilkuletnie więzienie, a potem przymusowy pobyt w Lublinie. Po powrocie do Warszawy w 1855 r. nie zaprzestała postulatami emancypacyjnymi wystąpiła nieco później Eliza Orzeszkowa, żądając pełnych praw dla kobiet, także do wyższego wykształcenia. Spod jej pióra prócz poruszających problematykę emancypacyjną powieści wyszły także broszury pod znamiennym tytułem „Kilka słów o kobietach” i „O kobiecie”. publiczna Narcyza Żmichowska była jedną z prekursorek polskiego 1884 r. pod redakcją poetki Marii Konopnickiej zaczęło się ukazywać w Krakowie pismo poświęcone problemom kobiet „Świt”. Dziennikarka Paulina Kuczalska-Reinschmidt powołała do życia organizację kobiecą „Unia” a w 1895 r. zaczęła wydawać we Lwowie radykalno-demokratyczne pismo kobiece „Ster”.W Galicji działały także inne zwolenniczki równouprawnienia: Kazimiera Bujwidowa, Maria Turzyma (redaktorka „Nowego Słowa”), Stanisława Wechselerowa. Z inicjatywy tajnej Organizacji Kół Kobiecych Korony i Litwy odbył się w Warszawie w 1891 r. pierwszy oficjalny zjazd dotyczący zagadnień ekonomicznych i pracy kobiet, w którym wzięło udział około 200 działaczek z całej o równouprawnienieW początkach XX w. o prawa kobiet energicznie upominała się Iza Moszczeńska; wzywała, aby kobieta stała się wreszcie człowiekiem i dowodziła że trzeba zmienić role obu płci; mężczyźni muszą się odrodzić moralnie a kobiety swobodnie rozwijać. W 1905 r. zostało utworzone Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet, w 1907 r. powstał Związek Równouprawnienia zjeździe kobiet polskich zwołanym w 1907 r. z okazji 40-lecia twórczości Elizy Orzeszkowej, najmłodsza uczestniczka, późniejsza znana pisarka Zofia Nałkowska nie tylko wygłosiła postulat całkowitego zrównania obu płci, stwierdzając że „kto nie ma praw, nie ma i obowiązków” ale też odrzuciła model tradycyjnej etyki, sprowadzający rolę kobiet jedynie do publiczna „Kto nie ma praw, nie ma i obowiązków” – twierdziła Zofia konserwatywne społecznie i dalekie od postulatów emancypacyjnych Stowarzyszenie Ziemianek podjęło w tym czasie pewne sprzyjające polepszeniu sytuacji kobiet akcje: w początkach XX w. organizowało na wsi szkołę dla wojna światowa stanowiła dla kobiet w wielu krajach moment przełomowy. Już w czasie działań wojennych kobiety uzyskały prawo głosu w Danii i Islandii (1915) oraz Holandii i Rosji (1917). Po zakończeniu walk w 1918 r. uznano zdolności wyborcze kobiet w Irlandii, Kanadzie, Luksemburgu, Wielkiej Brytanii i Polsce, w 1919 r. dołączyły do nich kobiety w Austrii Czechosłowacji i 1920 r. kobiety zaczęły głosować na Węgrzech, w 1921 r. w Szwecji. W okresie międzywojennym prawa wyborcze uzyskały także kobiety w Hiszpanii, Portugalii, Turcji, dopiero zaś po II wojnie światowej we Francji, Włoszech, Jugosławii, Rumunii, Belgii, Grecji. W Szwajcarii dokonało się to dopiero w 1971 r.!Przyznanie praw wyborczych Polkom już w 1918 r. nastąpiło wskutek uznania ich wielkiej roli w przechowaniu idei polskości w okresie zaborów i ich udziału w walce o niepodległość. Nie dokonało się to bez wahań i oporów, mieli je także „ojcowie” niepodległego państwa, Ignacy Daszyński i Józef Piłsudski. Na postawę Piłsudskiego miała jednak ogromny wpływ jego żona, Aleksandra, działaczka niepodległościowa o feministycznych publiczna publiczna Działaczką ruchu kobiecego była także żona Józefa Piłsudskiego, jedności narodowej?W II Rzeczypospolitej stosunek do równouprawnienia kobiet był raczej niechętny. Endecja widziała w ruchu emancypacyjnym rozbijanie jedności narodowej, socjaliści klasowej, katolicy- zagrożenie dla „naturalnego” porządku grudniu 1918 r. odbył się I Zjazd Kobiecy PPS, ale odrębne traktowanie kwestii kobiecej nie było w PPS dobrze widziane. Jednak od 1924 r. istniał Wydział kobiecy PPS, który konstatował istnienie podwójnego, klasowego i płciowego upośledzenia robotnic. Od 1924 r. zgodnie z zaleceniami Międzynarodowej Konferencji Kobiet Socjalistek organizowano obchody Dnia obozie katolicko-narodowym powstała Narodowa Organizacja Kobiet, głosząca, iż zadaniem kobiety w życiu publicznym jest wnoszenie doń pierwiastków solidarności społecznej, czystości ideowej i bezinteresownej ofiarności, a więc uczestnictwo kobiet w życiu publicznym powinno się kształtować wedle odmiennych wartości i wzorców niż w wypadku mężczyzn, na pierwszym miejscu miały być zgodnie z tradycją kwestie moralne i obyczajowe. Pod koniec lat 20-tych powstał sanacyjny Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet na czele z Zofią Moraczewską. Jego celem miało być popieranie idei sumie w dwudziestoleciu działało kilkadziesiąt organizacji kobiecych o różnym profilu – od zrzeszeń kobiet wykształconych po stowarzyszenia wiejskie i religijne. W 1922 r. powstała Rada Narodowa Polek, skupiająca ponad 20 organizacji kobiecych, ale już w 1930 r. nastąpił w niej rozłam. Nie udało się – mimo starań – zjednoczyć ruchu kobiecego II Rzeczypospolitej. Niemniej prowadzone były pewne wspólne akcje przeciw dyskryminacji. Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej kobiece działały w większości zgodnie z tradycyjnym podziałem ról, widząc w kobiecie przede wszystkim krzewicielkę zasad moralnych i wartości etycznych. Kobiety nawet korzystając z równouprawnienia widziały swoje powołanie przede wszystkim w wypełnianiu zadań żony i ideały lansowała prasa kobieca licząca w latach 1926-35 sześć, a potem 31 tytułów, w tym bardzo zachowawczy „Bluszcz”, „Kobieta współczesna”, w której zamieszczały artykuły znane pisarki Maria Dąbrowska, Maria Kuncewiczowa, Zofia Nałkowska oraz „Głos Kobiet” organ kobiecej grupy PPS, odzwierciedlający opinie polskich socjalistów w kwestii kobietyW obrazie ruchu emancypacyjnego II RP słabego i rozproszonego – dominowały trzy wybitne indywidualności. Najgłośniejsza to niewątpliwie Irena Krzywicka, skandalistka gorsząca opinię publiczną także przez swój związek z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim. Błyskotliwa publicystka, zwolenniczka wolnych związków i świadomego macierzyństwa (propagowała antykoncepcję i prawo do aborcji) w konserwatywnym społeczeństwie przywiązanym do tradycyjnych zasad i religijnych wskazań budziła oburzenie i sprzeciw i bardziej szkodziła niż pomagała sprawie publiczna „Głos kobiet” odzwierciedlał poglądy polskich socjalistów w sprawach zasługi na tym polu miała natomiast Zofia Nałkowska, której sugestywne powieści przedstawiające realia egzystencji kobiet polskich („Romans Teresy Hennert”, „Granica”) niosły w sobie ogromne zasoby perswazji, Nałkowska żądała wprowadzenia w życie zasad nowej etyki i zniszczenia fałszu, rezygnacji z dzielenia kobiet na moralne i niemoralne Broniła praw kobiety do rozkoszy, porównywała małżeństwo z prostytucją, żądała żądała też trzecia z wielkich emancypantek II RP, jednocześnie weteranka pionierskich walk toczonych na przełomie XIX i XX w. Kazimiera Bujwidowa. Walczyła o dostęp kobiet na uniwersytety, w latach 20-tych XX w. kładła nacisk na nieograniczenie roli kobiety do macierzyństwa. Dowodziła, że stereotyp kobiety – anioła jak chciał romantyzm, Matki – jak chciał mickiewiczowski mesjanizm, żony – jak głosili staropolscy pisarze jest fałszywy. Kobieta jest tylko i aż – tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej i korekcie w celu ujednolicenia zapisu i wprowadzenia częstszego podziału akapitów.
Konstytucja marcowa potwierdzała równouprawnienie kobiet. Ale zgodnie np. z ustawą z 1922 r. kobieta musiała mieć zgodę męża, by podjąć służbę państwową Kobieta, poślubiając cudzoziemca, traciła obywatelstwo. Mężczyzna nie miał takiego problemu Środowiska lekarskie, akademickie i prawnicze stawiały opór przed przyjmowaniem kobiet w swoje szeregi; liderzy polityczni, choć poparli równouprawnienie, nie dopuszczali kobiet na listy wyborcze Tyle jeśli chodzi o problemy kobiet bogatych. Biedne zmagały się przede wszystkim z olbrzymią nierównością płacową i wszechobecnym molestowaniem seksualnym Przed odzyskaniem niepodległości kobiety tkwiły w podwójnym zniewoleniu - po pierwsze, jako Polki dzieliły z polskimi mężczyznami wszystkie niedole życia pod zaborami, po drugie - jako kobiety, traktowane były jako ludzie drugiej kategorii, niezdolne do racjonalnego myślenia i pełnienia odpowiedzialnych społecznie funkcji - oprócz, rzecz jasna, wychowywania dzieci. To ostatnie w warunkach zaborów dawało jednak kobietom pewną nobilitację - społeczeństwo polskie oczekiwało, że to Matki Polki przekażą potomstwu miłość ojczyzny, która będzie procentować w przyszłości, w walkach niepodległościowych. Ale ten piedestał, na którym zostały postawione kobiety, jako depozytariuszki wartości narodowych, zdecydowanie im nie wystarczał. Panowie ze swej strony nie zamierzali posunąć się ani o centymetr na swoim Olimpie - prestiżowe zawody, nauka czy służba publiczna wysokiego szczebla pozostawały męską domeną, do której kobiet nie dopuszczano. Jak wszędzie, tak i w Polsce wojna wymusiła zmianę tradycyjnych ról - brak walczących mężczyzn stwarzał pustkę, w którą naturalnie wchodziły kobiety. To kobiety oddolnie organizowały wiele segmentów rodzącego się państwa, kobiety również o nie walczyły, a ówczesne feministki były w większości gorącymi patriotkami. Walka o wolną ojczyznę zresztą dominowała klasyczne feministyczne postulaty - było oczywiste, że kwestia praw wyborczych i równego dostępu do stanowisk w administracji państwowej będzie mieć sens dopiero wtedy, gdy uda się stworzyć niezależne, demokratyczne państwo. Czytaj też: Równouprawnienie kobiet dekretem Piłsudskiego. Sto lat praw wyborczych kobiet "Każdy obywatel państwa, bez różnicy płci..." Gdy po 123 latach zaborów Polska odzyskała niepodległość, przy znaczącym, a w wielu aspektach - decydującym udziale kobiet, jasnym było, że nie da się utrzymać dawnych nierówności. Równouprawnienie płci zapowiedział rząd Ignacego Daszyńskiego, a 28 listopada potwierdził je Dekret Tymczasowego Naczelnika Państwa o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. Pierwszy artykuł głosił: "Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat". Dalej zaś, w rozdziale II, czytamy: "Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele (lki) państwa, posiadający czynne prawo wyborcze (...)". POLECAMY: Święto Niepodległości 2018. Kamil Janicki: bez udziału kobiet Polska nie odzyskałaby niepodległości Od decyzji nie było odwrotu, gdy formalne zrównanie praw obywatelskich kobiet i mężczyzn potwierdziła konstytucja marcowa z 1921 roku. Art. 96 stwierdzał, iż wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Kwestię tę ostatecznie przypieczętował wyrok Sądu Najwyższego z 16 lutego 1924 roku. SN orzekł, że art. 96 konstytucji uchyla przepisy prawne, które do tej pory ograniczały prawa publiczne kobiet. Jak obejść konstytucję II Rzeczpospolita składała się z terenów, na których obowiązywały różne systemy prawne - ujednolicenie przepisów po odzyskaniu niepodległości stanowiło nie lada wyzwanie dla legislatorów. Każdy z systemów - austriacki, francuski, niemiecki, rosyjski czy polski - zawierał przepisy, które upośledzały kobiety w życiu społecznym i politycznym. Konstytucja marcowa w wielu regionach funkcjonowała jedynie teoretycznie. Wiele dyskryminujących dla kobiet rozwiązań prawnych utrzymało się na terenach byłych zaborów aż do reformy samorządowej z 1933 roku, która ujednolicała przepisy na wszystkich ziemiach Rzeczpospolitej. Wprowadzenie równouprawnienia ustawą zasadniczą nie oznaczało automatycznie zmiany mentalności społeczeństwa. A konstytucyjną równość obchodzono za pomocą zwykłych ustaw, jak ustawa o państwowej służbie cywilnej z 17 lutego 1922 roku. Zgodnie z jej zapisami, kobieta zamężna mogła być przyjęta do służby państwowej jedynie za zgodą męża. Art. 6 ustawy głosił: "Przy przyjmowaniu do służby państwowej osób nieletnich i kobiet zamężnych władza będzie przestrzegać zasad obowiązujących ustaw cywilnych". Kobiety, konstytucyjnie równe mężczyznom, ustawa z powrotem sprowadzała do roli osób zależnych, które nie mogą same o sobie stanowić - podobnie, jak osoby nieletnie. Na Śląsku z kolei, by objąć stanowisko publiczne, kobietom zgody udzielić musiała Śląska Rada Wojewódzka. Automatycznie traciły je, gdy wchodziły w związek małżeński. Małżeństwo pozbawiało kobiety autonomii, a brak faktycznej równości widoczny jest jeszcze na innym przykładzie - ustawa o obywatelstwie państwa polskiego z 20 stycznia 1920 roku stanowiła, że wychodząc za cudzoziemca Polka pozbawiana była obywatelstwa swojej ojczyzny. Mężczyzna, poślubiając cudzoziemkę, nie musiał obawiać się takich konsekwencji - jego polskie obywatelstwo automatycznie obejmowało również nowo poślubioną małżonkę. Maria Skłodowska - niegodna by wykładać na UJ Choć kobiety często wykształceniem i zdolnościami wybijały się mocno ponad przeciętność, męska społeczność akademicka nie chciała uznać tego faktu. Jeszcze przed odzyskaniem niepodległości przyniosło to polskiej nauce niepowetowane straty - władze Uniwersytetu Jagiellońskiego musieli pluć sobie w brodę, gdy Maria Skłodowska-Curie odbierała swoje Noble. Wybitna chemiczka, po ukończonych studiach w Paryżu, chciała podjąć pracę na UJ. Ale dostojna brać akademicka uznała, że jako kobieta nie jest godna, by dzielić z nimi sale wykładowe. Podobny los spotkał Annę Tomaszewiczową, pierwszą Polkę, która w 1876 roku uzyskała w Szwajcarii dyplom doktora medycyny i pierwszą w Polsce kobietę praktykującą zawód lekarza. Mimo wybitnych osiągnięć, nigdy nie przyjęto jej do Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego. Dopiero w 1920 roku przyjęto w Polsce prawo, dające kobietom możliwość studiowania na polskich uczelniach bez żadnych ograniczeń. Kobiety - prawniczki? "To nie prowadzi do żadnego rozumnego celu" Jeszcze w 1900 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim specjalnie powołana do tego komisja orzekła, że kobiet nie można przyjmować na fakultet prawny. Uchwała, przyjęta co prawda niewielką liczbą głosów, głosiła że "Kobiety, ze względu na szczególne właściwości ich temperamentu i ich uzdolnienia umysłowe nie posiadają odpowiednich kwalifikacji, aby z pożytkiem dla dobra publicznego spełniać ważne obowiązki sędziego, prokuratora, adwokata lub urzędnika administracyjnego (...)". Koledzy akademicy uznali, że przyjmowanie na studia prawnicze kobiet "byłoby środkiem nie prowadzącym do żadnego rozumnego celu, a mogłoby tylko wpłynąć szkodliwie na racjonalne przeprowadzenie w życiu społecznym podziału pracy ekonomicznej". POLECAMY: Ewa Łętowska: prawo ma płeć męską Czy nierozumnym celem było stworzenie domów poprawczych dla dziewcząt (wcześniej do takich domów szli tylko chłopcy, nieletnie sprawczynie przestępstw trafiały prosto do więzienia)? Taki właśnie postulat podnosiła Wanda Grabińska, pierwsza praktykująca sędzia w Polsce. Po kilku latach pracy na stanowisku sędzia została zatrudniona w Ministerstwie Opieki Społecznej. Była również współzałożycielką Związku Prawniczek w Warszawie. Ale zanim mogła złożyć sędziowskie ślubowanie, czekał ją trudny bój z męskimi uprzedzeniami. Choć konstytucja marcowa uchyliła dekret o aplikacji sądowej z 8 lutego 1919 roku, który dopuszczał do zawodu tylko mężczyzn, kobiet na stanowiska sędziowskie po prostu nie mianowano. Grabińska, która w 1924 roku ukończyła prawo na UW, została aplikantką sądową (kobiety dopuszczano do pełnienia mniej prestiżowych funkcji w sądownictwie). Po trzech latach uznała, że równe kolegom kompetencje dają jej prawo do zostania sędzią - złożyła zatem aplikację, powołując się na konstytucję. Choć wielu się to nie podobało, po 18 miesiącach jej aplikacja została rozpatrzona pozytywnie. W 1937 roku na stanowiskach sędziowskich w Polsce pracowało siedem kobiet. Sędziami przysięgłymi mogli być jednak nadal tylko mężczyźni - na mocy prawa o ustroju sądów powszechnych z 8 lutego 1928 roku. Równe prawa, nierówne szanse Ostatecznie jednak od 1918 roku kobiety miały czynne i bierne prawo wyborcze. Przyznanie ich popierały wszystkie istotne ugrupowania polityczne. Jak zwraca uwagę dr hab Marcin Łysko w pracy "Udział kobiet w życiu publicznym II Rzeczypospolitej Polskiej", ta powszechna zgoda była, po pierwsze, pokłosiem niezaprzeczalnych zasług i poświęcenia kobiet podczas wojny, ich pracy konspiracyjnej i organizacyjnej. Drugi powód był bardziej prozaiczny - prawo głosu dla kobiet było zwykłą polityczną kalkulacją. Ordynacja wyborcza z 1919 r. wykluczała z głosowania wojskowych - a większość mężczyzn przechodziło wówczas przeszkolenie wojskowe. Kobiety stały się zatem cennym potencjalnym elektoratem dla partii, które po raz pierwszy miały szansę zmierzyć się w demokratycznych wyborach. Pamiętać jednak należy, zarówno Piłsudskiemu, który uważał, że kobiety będą głosowały bezmyślnie na partię popieraną przez męża, jak i Dmowskiemu, który był zdania, że kobiety nie powinny brać udziału w życiu politycznym, kończyć studiów i generalnie - wychodzić ze swojej tradycyjnej roli - daleko było do otwartości na idee pełnego równouprawnienia kobiet. Wszystkie partie, zarówno lewicowe i prawicowe, opierały się przed dopuszczaniem kobiet na listy wyborcze. W 1922 roku wśród kandydujących do parlamentu znalazło się zaledwie 2,1 proc. kobiet. Jeśli któraś zaś była na tyle wyemancypowana i odważna, że lekceważąc możliwy ostracyzm społeczny i niechęć partyjnych kolegów decydowała się kandydować, jej nazwisko zazwyczaj lądowało na ostatnich, niewybieralnych miejscach list. Jednak w 1919 roku kobiety po raz pierwszy poszły do urn i zagłosowały. W efekcie w Sejmie znalazło się osiem pierwszych posłanek: Gabriela Balicka, Jadwiga Dziubińska, Irena Kosmowska, Maria Moczydłowska, Zofia Moraczewska, Anna Piasecka, Zofia Sokolnicka oraz Franciszka Wilczkowiakowa. W sumie w parlamencie II RP zasiadało 32 posłanki i 18 senatorek. Niektóre kadencję pełniły kilkukrotnie. Co się często podkreśla, były lepiej wykształcone niż przeciętny męski parlamentarzysta - i nic dziwnego, wywodziły się wszak z elity ziemiańsko-inteligenckiej. Trudno przypuszczać, by kobieta pozbawiona stabilności finansowej i wysokiego kapitału kulturowego w czasach powszechnej niechęci do zmiany patriarchalnego modelu relacji porywała się na kandydowanie. Robotnice, pokojówki - niewolnice II RP Kobiety w II RP pracowały, bo musiały - sytuacja gospodarcza młodego państwa była bardzo zła, pensja mężczyzny nie wystarczała na pokrycie potrzeb całej rodziny. W 1938 roku kobiety stanowiły 23,5 proc. osób zatrudnionych w przemyśle ciężkim i średnim. Dla porównania - zaledwie 15,7 proc. wśród lekarzy. Kobiety traktowano jak tanią siłę roboczą - ich tygodniowe zarobki były przeciętnie dwukrotnie niższe niż mężczyzn. Nieco lepsza była sytuacja włókniarek - te zarabiały "tylko" ok. 30 proc. mniej niż ich koledzy. Możliwości zarobkowe kobiet były w praktyce mocno ograniczone - dla wielu ubogich, niewykształconych dziewczyn, zwłaszcza z terenów wiejskich, jedyną szansą było pójście "na służbę do państwa". Ten rynek był bardzo chłonny - w II RP służbę zatrudniali wszyscy, którzy mogli sobie na to pozwolić - nie tylko potomkowie szlachty i mieszczaństwo, ale nawet rodziny robotnicze. Jak to możliwe? Klucz tkwił w specyficznym, półniewolniczym statusie służących. Nie obejmował ich Kodeks pracy II RP, ich zarobki były niemal głodowe - do pensji wliczał się wszak "wikt i opierunek", który, de facto, często ograniczał się do miejsca do spania przy piecu i resztek z pańskiego stołu. Nadal jednak dla tysięcy młodych kobiet taka perspektywa była lepsza, niż pozostanie w ubogiej chacie czy praca na ulicy - gdzie często i tak kończyły, jeśli np. zaszły w ciążę z panem domu czy synem pracodawców. A ci nierzadko traktowali żeńską służbę jak swój prywatny harem. Oprócz pracy po 16 godzin na dobę i głodowych pensji napastowanie seksualne ze strony pracodawców było olbrzymim problemem tysięcy pracujących kobiet. Nie chroniły ich żadne prawa ani organizacje. Dostawały jedynie napomnienia ze strony Kościoła katolickiego, który wzywał je do czystości i pokory. Przykładem takiej postawy była święta Aniela Salawa, która dwukrotnie zmieniła miejsce służby ze względu na molestowanie ze strony "pana". Jednym z najbardziej bulwersujących faktów, które uzmysławiają, jaki był status służących, jest to, że prawo z okresu zaborów, pozwalające na bicie służących, uchylono dopiero w czasach PRL-u. ................................................................. Materiał powstał dzięki współpracy z Narodowym Archiwum Cyfrowym.
w polityce V Republiki Francuskiej Francja jest pierwszym państwem, w którym wprowadzono parytet. Od wejścia w życie ustawy partie polityczne mają obowiązek umieszczania równej liczby kandydatów płci męskiej i żeńskiej na listach wyborczych. Obowiązek ten ma niewątpliwie wpływ na zwiększenie liczby kobiet biorących czynny udział w polityce, chociaż – jak pokazują wyniki przedstawione w tabeli 1 – w wybo-rach przeprowadzonych bezpośrednio po wprowadzeniu parytetu nie zauważamy zdecydowanego zwiększenia liczby kobiet w tych organach. W Zgromadzeniu Narodowym liczba posłanek waha się od 1,4% (wybory z 1958 r.) do 12,3% (wybory z 2002 r.). Wzrost jest znaczny, jeśli odnosić się do pierwszej liczby, jednak już nie tak duży, jeśli porównamy z liczbą z ostatnich wyborów przed wprowadzeniem parytetu w 1997 r. kiedy kobiety stanowiły 10,9% ogółu posłów w Zgromadzeniu Narodowym. W wyborach do Senatu mamy bardzo podobna sytuację. W 1958 r. kobiety stanowiły 1,4% ogółu senatorów, w 1998 – 5,9%, w 2001 – 10,9%, ale w 2014 r. już 25%. 14 Konstytucja Republiki Francuskiej z dnia 4 października 1958 r., tek01/txt/konst/ [dostęp: 15 Pełny tekst art. 4 brzmi: „Partie i ugrupowania polityczne konkurują ze sobą w drodze wyborów. Powstają one i działają swobodnie. Powinny one przestrzegać zasad suwerenności narodowej i demokracji. Przyczyniają się one do zapewnienia zasady zawartej w art. 3 ust. 5 na warunkach określonych w ustawie”. 16 Loi n° 2000-493 du 6 juin 2000 tendant à favoriser l’égal accès des femmes et des hommes aux mandats électoraux et aux fonctions électives, do?cidTexte=JORFTEXT000000400185 [dostęp: Od praw wyborczych do parytetu. (Nie)równość płci w polityce... 61 Tabela 1. Ewolucja liczby kobiet zasiadających w Zgromadzeniu Narodowym i w Senacie Rok Zgromadzenie Narodowe Senat Liczba Udział [w %] Liczba Udział [w %] 1958 8 1,4 – – 1959 – – 5 1,6 1962 8 1,7 5 1,8 1965 – – 5 1,8 1967 11 2,3 – – 1968 8 1,6 5 1,8 1971 – 4 1,4 1973 8 1,6 – – 1974 – 7 2,5 1977 – 5 1,6 1978 20 4,1 – – 1980 – 7 2,2 1981 26 5,3 – – 1983 – 9 2,8 1986 34 5,9 9 2,8 1988 33 5,7 – – 1989 – – 10 3,1 1992 – – 16 5,0 1993 36 6,1 – – 1995 – – 18 5,6 1997 63 10,9 – – 1998 – – 19 5,9 2001 – – 35 10,9 2002 71 12,3 – – 2004 – – 56 16,9 2007 107 18,5 – – 2008 – – 75 21,9 2011 – – 77 22,1 2012 156 26,9 – – 2014 – – 87 25,0 2017 224 38,8 – – Źródło: opracowanie własne. 62 Renata Jankowska Tabela 2. Ewolucja liczby kobiet wybranych do rad regionalnych Rok Udział [w %] 1986 9,0 1992 12,1 1998 27,5 2004 47,6 2010 48,0 2015 47,8 Źródło: opracowanie własne. Tabela 3. Ewolucja liczby kobiet wybranych do rad miejskich Rok Udział [w %] 1959 2,4 1965 2,4 1971 4,4 1977 8,3 1983 14,0 1989 17,2 1995 21,7 2001 33,0 2008 35,0 2014 40,3 Źródło: opracowanie własne. Na szczeblu lokalnym partycypacja jest zdecydowanie wyższa. Udział kobiet w radach regionalnych wynosi 47,8% (w 1986 r. wynosił 9%). Warto zwrócić uwagę na dość istotną ewolucję liczby kobiet wybranych do rad regionalnych oraz do rad miejskich (tab. 2 i 3). 4. Podsumowanie Walka o przyznanie praw wyborczych dla kobiet we Francji, rozpoczęta w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a zakończona w 1944 r., pokazuje pewien pa-radoks. Francja, tradycyjnie pojmowana jako kolebka praw człowieka, odmawia kobietom praw, które mężczyźni uzyskują prawie 100 lat wcześniej. Determinacja zwolenników sufrażyzmu nie tylko skutkuje ustanowieniem praw politycznych, Od praw wyborczych do parytetu. (Nie)równość płci w polityce... 63 ale jest też przyczynkiem do debaty na temat miejsca kobiety w przestrzeni politycznej. Miejsce to jest niewystarczająco wypełnione, stąd też wprowa-dzona została we Francji zasada parytetu, który ma zaktywizować politycznie kobiety. Wychodząc poza obszar rozważań poruszony w artykule i badając rzeczywisty udział kobiet w polityce V Republiki Francuskiej, zauważamy niewystarczającą reprezentację kobiet w instytucjach politycznych. Nasuwa się zatem pytanie o skuteczność mechanizmu parytetu. Wśród czynników niedoreprezentowania kobiet w polityce jest z pewnością brak korelacji pomiędzy mechanizmem prawnym a postrzeganiem, często tradycyjnym, roli kobiety w społeczeństwie. Niewątpliwie jednak ustawa o parytecie jest przyczynkiem do debaty na temat miejsca kobiet w przestrzeni publicznej, debaty, której Francja jest jedną z pre-kursorek, a która jest dość żywa w państwach europejskich. Literatura Achin C., Lévêque S., 2006, Femmes et citoyenneté politique, w: Femmes en politique, Paris: La Découverte, 7-31. Auclert H., 1908, Le vote des femmes, Paris: Giard et Brière. Beauvoir de S., 2003, Druga płeć, Warszawa: Jacek Santorski & Co. Bourdieu O., 2004, Męska dominacja, Warszawa: Oficyna Naukowa. Code civil, [dostęp: Code pénal de 1810, [dostęp: Condorcet 1790, Sur l’admission des femmes au droit de cité, classiques/condorcet/admission_femmes_droit_de_cite/condorcet_droit_de_cite_des_femmes. pdf [dostęp: Constitution de 1791, les-constitutions-de-la-france/ [dostęp: Cosanday F., 2000, La loi salique et la construction d’un espace public pour les femmes, w: A. Ble-ton-Ruget, M. Rubellin (red.), Regards croisés sur l’oeuvre de Georges Duby: femmes et féodalité, Lyon: Presses Universitaires, 263-186. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z dnia 26 sierpnia 1789 r., txt/konst/ [dostęp: Duhet (red.), 1981, Cahiers de doléances des femmes en 1788 et autres textes, Paris: Edition des femmes. Godineau D., 1988, Citoyennes tricoteuses – Les femmes du peuple à Paris pendant la Révolution française, Aix-en-Provence: Alinéa. Gouges O. de, 1791, Deklaracja Praw Kobiety i Obywatelki, [dostęp: Harden Chenut H. 2012, L’esprit antiféministe et la campagne pour le suffrage en France, 1880- -1914, Cahiers du Genre, t. 1, nr 52: 51-73. Jacquier B., 2009, Alexandre Bérard: radical, franc-maçon, Vaux-en-Bugey: Oeuvre rouge. Konstytucja Republiki Francuskiej z dnia 4 października 1958 r., konst/ [dostęp: 64 Renata Jankowska Lagrave 2000, Une étrange défaite. La loi constitutionnelle sur la parité, Politix, t. 13, nr 51: 113-141. La Voix des femmes. Journal socialiste et politique, organe des intérets de toutes, 1848, http:// [dostęp: Le Manifeste des dix, „L’Express” z [dostęp: Loi n° 75-17 du 17 janvier 1975 relative à l’interruption volontaire de la grossesse, [dostęp: Loi n° 2000-493 du 6 juin 2000 tendant à favoriser l’égal accès des femmes et des hommes aux mandats électoraux et aux fonctions électives, do?cidTexte=JORFTEXT000000400185 [dostęp: Michalak B., Sokala A., Uziębło P., 2013, Leksykon prawa wyborczego i referendalnego oraz systemów wyborczych, Warszawa: Wolters Kluwer Polska. Offen K., 2004, Des modèles nationaux (1940-1945), w: E. Gubin i in. (red.), Le siècle des féminismes, Paris: Editions de l’Atelier/Editionsouvrières, 65-79. Ordonnance du 21 avril 1944 Portant organisation des pouvoirs public en France Après la libération, [dostęp: Rauzduel 2000, Du cens à la parité: la conquête électorale féminine pour le droit de vote selon l’exemple de la France, Les Cahiers de droit, nr 414: 745-780. Remontrances, plaintes et doléances des dames françaises à l’occasion de l’assemblée des états généraux, 1789, w: Les Femmes dans la Révolution française, t. 1, Paryż: EDHIS, 1-15. Servan-Schreiber C., 1998, La parité, histoire d’une idée, état des lieux, w: (red.), La Parité: enjeux et mise en oeuvre, Toulouse: Presses Universitaires du Mirail, 35-40. Spinassou R., 1848, Le droit de vote des femmes en France: Un événemen tclé passé sous silence, [dostęp: Tasca C., 1998, Rapport (au nom de la commission des lois), sur le projet de loi constitutionnelle (n° 985) relatif à l’égalité entre les femmes et les hommes, pdf/rapports/ [dostęp: Wysłobocki T., 2013, Zapomniana płeć – jak Rewolucja Francuska nie chciała pamiętać o kobietach, Acta Universitatis Lodziensis Folia Litteraria Romanica, nr 8: 223-231. From Voting Rights to Gender Quotas. Gender (In)Equality in Contemporary France Politics Summary. Electoral law is what safeguards one of the most fundamental democratic rights, since in democratic regimes citizens participate in state governance through their representatives. France is often depicted as the cradle of human rights, and it is at the same time a country where women have been claiming a permanent and equitable place in public space since the 18th century. Although the universal electoral law enacted in 1848 applied to French citizens only, it had the long-term effect of strengthening the feminist (suffragist) movement, eventually leading to the granting of women’s suffrage in 1944. The profound socio-economic changes spanning the 1960s and 1970s and the low rate of women’s participation in representative bodies spurred further amendments of the electoral law mandating gender parity. Keywords: women’s suffrage, gender parity, suffragette, suffragist, Olympe de Gouges Chorzowskie Studia Polityczne Nr 14 rok 2017
Dr Robert Derewenda. Fot. Serwis Wideo PAP 100 lat temu, wraz z powstaniem II Rzeczypospolitej, Polki jako jedne z pierwszych w Europie uzyskały czynnie i bierne prawo wyborcze. Miała na to wpływ umocniona w XIX w. rola kobiet w polskim społeczeństwie – uważa historyk z KUL dr Robert Derewenda. „Pokolenie, które doprowadziło do odzyskania przez Polskę niepodległości w roku 1918, bardzo wiele zawdzięczało kobietom. To kobiety niosły pierwiastek narodowotwórczy w Polsce, której nie było na mapach świata w drugiej połowie XIX wieku. Dlatego sprawą naturalną było, że kobiety otrzymały prawa wyborcze” – powiedział PAP dr Robert Derewenda z Katedry Historii Ustroju i Administracji Polski Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Prawa wyborcze dla kobiet w Polsce zadeklarował Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, który został utworzony w Lublinie, w nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku. Jego premierem był jeden z liderów Polskiej Partii Socjalistycznej Ignacy Daszyński (1866-1936). Program rządu przedstawiono w manifeście, ogłoszonym 7 listopada 1918 r., w którym napisano „Sejm Ustawodawczy zwołany będzie przez nas jeszcze w roku bieżącym na podstawie powszechnego, bez różnicy płci, równego, bezpośredniego, tajnego i proporcjonalnego głosowania. Czynne i bierne prawo wyborcze będzie przysługiwało każdemu obywatelowi i obywatelce mającym 21 lat skończonych”. Idee zainicjowane przez Daszyńskiego kontynuował kolejny rząd socjalistyczny utworzony przez Jędrzeja Moraczewskiego 17 listopada 1918 roku. Prawa wyborcze dla kobiet ostatecznie wprowadził „Dekret o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego” podpisany przez Piłsudskiego 28 listopada 1918 r. Kobiety mogły głosować, a także być wybierane. „W pierwszym parlamencie, który powstał w 1919 roku było osiem polskich posłanek. Były to osoby z różnych organizacji politycznych.(…) To były niezwykłe osoby, przede wszystkim bardzo gruntownie wykształcone” – podkreślił Derewenda. Wyjaśnił, że Polki w drugiej połowie XIX wieku chętnie podejmowały studia w krajach, w których mogły studiować kobiety, np. we Francji, Szwajcarii, a pod koniec XIX wieku pierwsze Polki studiowały na Uniwersytecie Jagiellońskim. W odradzającej się II Rzeczypospolitej - jak podkreślił historyk - przyznanie praw wyborczych dla kobiet było akceptowane. „Dekret (Piłsudskiego) zasadniczo nie był kontestowany, przez partie polityczne. (…) Można powiedzieć, że było nie tylko przyzwolenie, ale i pewne poparcie społeczne dla tej idei, aby kobiety miały prawa wyborcze, aby mogły decydować o życiu państwa, o tworzeniu tej II Rzeczypospolitej” – zaznaczył. Jego zdaniem miała na to wpływ rosnąca, zwłaszcza w drugiej połowie XIX w. rola kobiet, które - w sytuacji, gdy wielu mężczyzn zginęło w czasie działań wojennych, w powstaniach lub zostało zesłanych na Sybir – musiały samodzielnie sprostać różnym obowiązkom związanym w utrzymaniem rodziny i wychowaniem dzieci. „Kiedy mężczyźni byli na frontach, kobieta zaczęła odgrywać kluczową rolę społeczną, reprezentowała rodzinę w urzędzie, czy w szkole, tam gdzie wcześniej kobieta zasadniczo się nie pojawiała albo jej nie wypadało się pojawiać. Teraz nie tylko jej wypadało, ale też była szanowana i podziwiana za to, że sobie radzi” – powiedział. Kobiety wówczas, zdaniem Derewendy, odegrały kluczową rolę w wychowaniu w patriotyzmie nowych pokoleń. „Ci polscy patrioci są wychowani w pewnym +patosie nieobecnego ojca+. Bardzo często tym przykładem bohatera nawet nie jest ojciec, ale stryj, wujek, dziadek, który walczył w powstaniu styczniowym. On urasta do rangi kogoś niezwykłego. Nawet jeśli tej osoby nie ma, nawet jeśli nie ma ojca, to legenda tego ojca jest, można powiedzieć, jeszcze większa. W tej legendzie jest wychowywane pokolenie, które sięgnie po niepodległość w roku 1918” - powiedział. Jak dodał, powstania narodowe – listopadowe, styczniowe - z puntu widzenia militarnego, strat w ludziach były przegrane, ale „ratowały polską duszę”, wzmacniały ideę walki o niepodległą Polskę, „a te idee niosły właśnie kobiety”. Derewenda przypomniał, że szacunek dla kobiet w Polsce ma wielowiekową tradycję a kobiety w Polsce miały też wpływ na budowanie świadomości narodowej. Przykładem może być tu działalność i twórczość Elizy Orzeszkowej, Gabrieli Zapolskiej, czy Marii Konopnickiej, której „Rota” traktowana była w czasie zaborów jak hymn Polski. Na rysunkach Jana Norblina przedstawiających sejmiki w XVIII w. też są obecne kobiety, które wtedy nie miały prawa głosu. „Skoro tam są, to nie tylko, żeby popatrzeć, ale dlatego, że zapewne razem ze swoimi mężami rozmawiały o tej polityce i miały na tę politykę wpływ” – powiedział Derewenda. Polki uzyskały pełne prawa wyborcze w 1918 r. jako jedne z pierwszych w Europie. W tym samym roku uzyskały je Niemki, wcześniej miały je obywatelki Finlandii, Danii, Norwegii, Islandii. Nowy rząd II Rzeczypospolitej wprowadził też ogłaszane wcześniej przez rząd Daszyńskiego w Lublinie polityczne i obywatelskie równouprawnienie wszystkich obywateli „bez różnicy pochodzenia, wiary i narodowości”, wolność sumienia, druku, słowa, zgromadzeń, pochodów, zrzeszeń, związków zawodowych i strajków, a także ośmiogodzinny dzień pracy w przemyśle, handlu i rzemiośle oraz powszechne, obowiązkowe i bezpłatnego nauczanie dzieci w szkołach. „W 1918 roku była świadomość, że ta Polska, która powstaje powinna być państwem demokratycznym i powinna być na miarę czasów” – dodał Derewenda.(PAP) autorka: Renata Chrzanowska ren/ pat/
przyznanie praw wyborczych kobietom we francji