pszczoły wracają do lasu
Monografia ta powstała jako podsumowanie projektu rozwojowego Lasów Państwowych „Pszczoły wracają do lasu”, mającego na celu opracowanie zasad i metod ochrony tej ważnej grupy owadów
Pszczoły – bez nich ludzkość przetrwa najwyżej 4 lata. Z danych ONZ wynika, że 84 procent z 264 gatunków roślin uprawianych w Europie wymaga zapylania przez owady, głównie pszczoły, a wyłącznie te ostatnie zapylają 90 procent tych roślin. Pszczoła robotnica żyje zaledwie 38 dni latem i w tym czasie produkuje 1/12 łyżeczki miodu.
1/ Leśnicy prowadzą wiele działań dla pszczół miodnych oraz dzikich. Chcemy tworzyć dla nich w #LasyPaństwowe jak najlepsze warunki: Wdrożyliśmy wytyczne ws. #bartnictwo, promując tę tradycyjną profesję oraz wieszanie w lasach kłód, stających się miejscem do życia zapylaczy
Skąd pomysł Lasów Państwowych, aby w ramach projektu rozwojowego „Zdrowa żywność z polskich lasów” podjąć działanie „Pszczoły wracają do lasu”. Zadaniem leśników jest m.in. wzbogacenie mikrosiedlisk o pożądane gatunki roślin czy budowanie schronów dla dzikich pszczół.
Trochę o pszczołach, trochę o roślinach, trochę o lesie, a wszystko to w ramach projektu Pszczoły wracają do lasu.Ponownie z nadleśnictwa Niepołomice wraz go
nonton film india terbaru 2023 sub indo. Wielka praca małych pszczół - 1/3 żywności na całym świecie zawdzięczamy tym pracowitym owadom, które zagrożone są wyginięciem. Lasy Państwowe wdrożyły projekt pn. „Pszczoły wracają do lasu”, aby je chronić. Więcej na temat tej inicjatywy opowiedział Edward Siarka, wiceminister Klimatu i Środowiska. Po stronie pszczół Świat bez pszczół nie istnieje - tak wiele zawdzięczamy tym maleńkim owadom. To pracowici i bardzo potrzebni mieszkańcy naszej planety. Są one jednak zagrożone wyginięciem na skutek działalności człowieka. Proces wymierania tych owadów przybrał na sile, dlatego nasi mali sprzymierzeńcy są w niebezpieczeństwie. Bez pszczół przeżyjemy jedynie kilka lat, dlatego my również jesteśmy zagrożeni. Z myślą o ochronie naszych przyjaciół, leśnicy objęli je szczególną ochroną. Projekt Lasów Państwowych pn. „Pszczoły wracają do lasu” to inicjatywa na rzecz tych pożytecznych owadów. Las - naturalny dom pszczół Lasy roiły się kiedyś od pszczół. Były ich naturalnym domem, jednak człowiek „udomowił” te owady. Pszczoły miodne dostarczały ludziom nie tylko miód, ale i również propolis, pyłek, mleczko pszczele, kit i jad pszczeli. Myśląc o pozyskiwaniu miodu przez człowieka, nasuwa nam się pszczelarstwo. Jednak to bartnictwo było pierwotną formą gospodarki pszczelarskiej. Początkiem współczesnego pszczelarstwa było bartnictwo, które polegało na hodowli pszczół, ale nie w ulach, a tworzonych w drzewach dziuplach, czyli barciach. Przez wiele wieków polscy bartnicy zaopatrywali Europę Zachodnią w miód i inne produkty pszczele, dlatego Polska określana była jako kraj miodem płynący. Pszczelarstwo, które wyewoluowało z bartnictwa, swój początek datuje na XIX wiek. Wtedy właśnie pszczoły zaczęto wyprowadzać z lasów i zasiedlać w pobliżu ludzkich domostw. „Pszczoły wracają do lasu” Od lat tymi owadami opiekują się polscy leśnicy. Pod hasłem „Pszczoły wracają do lasu” Lasy Państwowe prowadzą liczne działania na rzecz tych zapylaczy. Dzięki tej inicjatywie bartnictwo wraca do polskich lasów. Barci nadal jest jednak niewiele - w całym kraju jest ich ponad 1000 i nie wszystkie zostały przez pszczoły zasiedlone. Jednak dla pomysłodawców projektu nie jest to jedyny cel. Inicjatywa zrodziła się z myślą o przywróceniu wielu gatunków pszczół i innych zapylaczy środowiskom leśnym, a to z kolei wpłynie na obfitsze plonowanie roślin, zwiększenie bazy pokarmowej innych zwierząt i w rezultacie także na większą stabilność ekosystemów leśnych. Edward Siarka - polityk i wielki pasjonat pszczół Wiceminister Klimatu i Środowiska, Edward Siarka od lat zajmuje się pszczelarstwem, które pomaga mu odpocząć od codziennego zgiełku. Skąd wzięła się fascynacja światem pszczół? Czy miód wrzosowy ze świeżym, zielonym ogórkiem to dobre połączenie? Jakie rady dla początkujących bartników ma polityk pochodzący z Podsarnia, w gminie Raba Wyżna? Czy w projekcie „Pszczoły wracają do lasu” może pomóc każdy? Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Edwardem Siarką. Aneta Opyd: Jak rozpoczęła się Pana przygoda z pszczelarstwem? Od kiedy odkrył Pan w sobie zamiłowanie do pszczelarstwa? Edward Siarka: Moja przygoda z pszczelarstwem to przykład wielkiego zachłyśnięcia się światem owadów, który nas otacza, a który słabo znamy. Owady zapylające pełnią bardzo ważną rolę w przyrodzie, dzięki nim możemy się cieszyć wieloma kwiatami i dorodnymi owocami w sadach. Ponad 80% roślin, aby wydać owoce, musi być zapylona przez owady. Gdy urządzamy swoje ogrody pamiętajmy, by oprócz pięknego trawnika w ogrodzie były rośliny miododajne. W ten sposób zadbamy o ich dobrostan i zdrowie. Każdy, kto wejdzie w świat pszczół stanie się częścią ich świata. Usłyszy dźwięki, których nie słyszał, zobaczy kolory, których nie widział, pozna zapachy, których dotąd nie znał. Pszczelarz musi się nauczyć patrzeć na świat oczami pszczoły. W moim przypadku świat pszczół stał mi się bliski dzięki teściowi i przyjaciołom z Raby Wyżnej. Pierwszego ula wraz z rodziną pszczelą podarował mi śp. Jan Kuczaj w 1992 roku, który zasiadał ze mną w Radzie Gminy Raba Wyżna. AO: Czy może Pan pokrótce wytłumaczyć, jaka jest różnica w utrzymaniu uli a barci? ES: Bartnictwo to forma pszczelarstwa leśnego i polega na utrzymywaniu pszczół w barci, czyli w wydrążonej w kłodzie drzewa dziupli. W takiej barci pszczoły były wysoko nad ziemią, a bartnik wchodził na drzewo przy pomocy sznurów. Dziś wiemy, że tak prowadzone naturalnie pszczoły dostarczały dużo więcej miodu. Ponieważ praca bartnika wymagała sprawności, zmieniało się też rolnictwo i gospodarka leśna, toteż w XIX wieku pszczelarze zbudowali pierwsze ule i skonstruowali ramki pszczele. Utrzymanie rodzin pszczelich w ulach jest dużo łatwiejsze i pozwala je przewozić na pożytki. Barcie raczej takiej możliwości nie dają. AO: Jak wiemy, pszczoły odgrywają kluczową rolę w przyrodzie. A jak ważne są dla leśnictwa? ES: Las był zawsze naturalnym środowiskiem dla pszczół i źródłem bogactwa nektaru, jak i potrzebnego do rozwoju rodziny pszczelej pyłku. Obecność pszczół wpływa znacząco na całe ekosystemy leśne. Dzięki pracy pszczół, które zapylają kwiaty i zioła, w lesie utrzymuje się bioróżnorodność, co z kolei podnosi biologiczną odporność drzewostanów. Gdy saadzimy młody las pamiętajmy, by posadzić również drzewa biocenotyczne, pojedyncze lipy czy drzewa owocowe. AO: Jak zacząć własną przygodę z bartnictwem? ES: Przygodę z bartnictwem rozpoczynają prawdziwi pasjonaci pszczelarstwa. Obecnie leśnicy prowadzą działania, by odbudować bartnictwo. Realizowany jest program „Pszczoły wracają do lasu”. Tworzone są tzw. kępy ekologiczne, czyli miejsca, gdzie pozostawia się drzewa z wydrążonymi barciami do naturalnego ich rozkładu, aby pszczoły miały spokojne warunki rozwoju. Na terenach leśnych ustawiane są też przez leśników tradycyjne ule. AO: Co mógłby Pan doradzić osobom początkującym, które chciałyby zająć się bartnictwem? ES: Każdy, kto chciałby zająć się bartnictwem, powinien według mnie najpierw poznać życie pszczół i prowadzić pasiekę. Początkującemu bartnikowi proponuję nabyć gruby pień spróchniałej wewnątrz lipy i wydrążyć w niej dziuplę z otworem wlotowym dla pszczół. Wiosną można do tak przygotowanej barci wprowadzić rodzinę pszczelą. AO: Czy każdy z nas może przyczynić się do projektu ”Pszczoły wracają do lasu”? ES: Każdy z nas może przyczynić się do realizacji projektów pszczelarskich. Możemy udostępnić miejsce na ustawienie uli z rodzinami pszczelimi. Byłem w tym roku pod wrażeniem ilości pszczół w Bornem Sulinowo, przywiezionych na wrzosowisko. Miód wrzosowy ze świeżym, zielonym ogórkiem to coś fantastycznego smakowo. Proszę spróbować. Jednak najlepsze działanie, jakie może każdy z nas wykonać wiosną, to posadzenie rośliny miododajnej w ogrodzie. AO: No właśnie, a co z miodem: jaki jest, czym różni się od tego pozyskiwanego ze zwykłych uli? ES: Miód, prawdziwy miód, może nam dostarczać wyjątkowych doznań smakowych i estetycznych. Każdego roku jest on innego koloru i smaku, jeśli pochodzi z naturalnych pożytków. Ten leśny ma zapach lasu, posiada ukrytą energię, wzmacnia nie tylko ciało, ale i ducha. Pozwala nam przetrwać trudny czas zimowy. Miód leśny to prawdziwa magia. AO: Dziękuję za Dziękuję również. Aneta Opyd / Podhale Region
– Musimy zrobić wszystko, by pomóc im przetrwać. Znaczenie tych owadów dla ekosystemu jest olbrzymie – podkreśla Adam Podsiadło, nadleśniczy z Ostrowca Świętokrzyskiego. Od kilku lat nie tylko naukowcy, ale i sami pszczelarze biją na alarm. Sytuacja tych pracowitych owadów staje się bardzo poważna. Zmniejsza się nie tylko liczba hodowców pszczół, ale przede wszystkim kształtowane przez człowieka środowisko staje się miejscem, gdzie pszczołom coraz trudniej pracować i żyć. – Albert Einstein miał powiedzieć, że jeśli z ziemi zniknie ostatnia pszczoła, człowiekowi pozostaną cztery lata życia. Lasy Państwowe od kilku lat realizują bardzo ciekawy program zasiedlania lasów przez te bardzo cenne owady pod hasłem „Pszczoły wracają do lasu”. Wraz z pszczelarzami podejmujemy wspólne działania, aby je ratować oraz stwarzać im dogodne warunki do zasiedleń i pracy – dodaje nadleśniczy. Powrót do źródeł Lasy to miejsce, gdzie pszczoła pierwotnie bytowała i ma obficie zastawiony stół pożytku, czyli pszczelich przysmaków. – Prowadzona przez Lasy Państwowe zrównoważona gospodarka leśna nie będzie efektywna bez owadów zapylających, do których należy pszczoła miodna. Stąd sadzimy coraz więcej roślin miododajnych i gatunków biocenotycznych. Dzięki temu pszczoła może znaleźć więcej pożywienia. W ostrowieckich lasach corocznie sadzimy drzewa na około 200 hektarach. Staramy się, aby były wśród nich także jabłonie, grusze czy lipy, które dostarczają pokarmu dla pszczół i innych zwierząt. Dzięki pracy pszczół, które zapylają kwiaty i zioła, w lesie utrzymywana jest bioróżnorodność, co podnosi także biologiczną odporność drzewostanów. Ponadto udostępniamy w lasach miejsca na pasieki pszczelarskie, by w ten sposób ułatwić dostęp tym owadom do zasobów pokarmowych, jakie oferuje las – wyjaśnia Adam Podsiadło. Przypomina jednocześnie, że bartnictwo, czyli pierwotne pszczelarstwo, zaczęło się w lasach. – To właśnie obserwacja zachowania pszczół przyczyniła się do powstania bartnictwa. Człowiek najpierw podbierał miód pszczołom, potem inspirował powstawanie barci przez dłubanie i poszerzanie dziupli w drzewach. Dopiero z czasem powstało pszczelarstwo użytkowe. Rody bartnickie były bardzo szanowane w dawnych społeczeństwach, gdyż już wtedy doceniano nie tylko wartość i smak miodu, ale także użytkowe znaczenie pszczół. Obecnie w niektórych leśnictwach prowadzone są działania, aby powrócić do tradycyjnego bartnictwa, jednak nie jest to łatwe zadanie, podejmowane jest więc przez prawdziwych pasjonatów – dodaje nadleśniczy. W ostrowieckich lasach tworzone są tzw. kępy ekologiczne, gdzie drewno nie jest pozyskiwane, a drzewa pozostawiane są do naturalnego rozkładu. Jest to około 5 proc. powierzchni lasów. To właśnie w starych drzewach pszczoły często zakładają barcie. – Jesteśmy otwarci na współpracę z pszczelarzami i stowarzyszeniami pszczelarskimi. Jeśli tylko zachodzi potrzeba, udostępniamy miejsca na zakładanie pasiek lub czasowe ich umiejscowienie na terenie leśnym. Oczywiście wszystko czynione jest w zgodzie z wymogami fitosanitarnymi i obowiązującymi przepisami. Dodam, że wielu spośród leśników jest pszczelarzami i swoje pasieki zakładają w pobliżu lasów. W ten sposób wspomagamy las z bogactwem kwitnących roślin, które są zapylane przez pszczoły – dodaje Adam stół Jedną z takich pasiek przy samym lesie prowadzi Piotr Maj, który jest równocześnie leśniczym w Przyborowie. – Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie świata przyrody bez pszczoły miodnej, która jest głównym zapylaczem. Około 70 proc. roślin jest zapylane przez te owady. Las jest wielkim zbiorowiskiem roślin owadopylnych, dlatego ich znaczenie dla tego ekosystemu jest fundamentalne. W lesie pszczoła znajduje wszystko, co jest jej potrzebne do życia. Oczywiście z punktu widzenia wydajności pszczoły wyprodukują więcej miodu w tzw. pasiekach towarowych, gdzie pracują na monokulturach rzepaku, gryki czy innych roślin wysianych na dużych obszarach. Jednak tam mają tylko jeden gatunek pokarmu, a w lesie jest całe jego bogactwo. Miód pozyskany w pasiekach leśnych za każdym razem ma inny smak, barwę, po prostu pachnie lasem – opowiada pszczelarz i leśnik. Jak podkreśla, pierwotnie dzika pszczoła odnajdywała w leśnych ostępach idealne środowisko do bytowania. Niestety, wraz z rozwojem cywilizacyjnym i powstawaniem współczesnego pszczelarstwa towarowego nastąpił także rozwój chorób pszczół. Przez rozprzestrzenienie się warozy (pszczelego pasożyta) dzika pszczoła niemal zniknęła z naturalnego środowiska. – Pszczoła jest niezwykle inteligentnym owadem. Umie doskonale odnaleźć miejsca, gdzie znajduje pożywienie, i przekazać tę informację całej pszczelej rodzinie, do której należy. Jednak najbardziej znamy tego owada z jego pracowitości. Pszczoły potrafią zbierać pokarm nawet w miejscach odległych o 6 km od ula. Jednak wiele z niesionego pokarmu wtedy zjada, a do ula trafia około 10 – 20 proc. tego, co zbierze na kwiatach. Dlatego tak ważne jest umiejscowienie pasieki czy konkretnego ula blisko miejsca obfitującego w pokarm dla pszczół – wyjaśnia Piotr tylko miód Pszczoła zbiera z kwiatu pyłek i nektar, a spacerując po nim, równocześnie go zapyla. To, co nagromadzi, niesie do ula, gdzie inne pszczoły przerabiają przyniesiony towar na pokarm i miód. Pszczela matka i czerw, czyli larwy pszczół, żywione są pyłkiem kwiatowym, zaś nektar odkładany jest do miodni. – To właśnie tam jest on przerabiany przez pszczoły robotnice na miód. Jest odparowywany z wody, zagęszczany, mieszany z ich enzymami i gromadzony w poszczególnych komórkach miodnego plastra. Gdy komórka jest zasklepiona, to znak, że w niej znajduje się cenny płyn, który pszczoły gromadzą na zimę. To także znak dla pszczelarza, że można podebrać miód pszczołom. Oczywiście żaden pszczelarz nie zostawia pszczół bez jedzenia. Na zimę każda rodzina jest odpowiednio zaopatrywana w specjalnie przygotowywany pokarm – wyjaśnia Piotr Maj. Jednak miód to niejedyny pszczeli produkt. – Jednym z najbardziej poszukiwanych jest pierzga, czyli mieszanina pyłku kwiatowego, miodu i enzymów pszczelich. Stanowi ona zbitą masę, zbieraną z ramek w ulach. Pszczoły używają jej do karmienia larw. Pierzga pszczela znana jest z właściwości prozdrowotnych. Kolejnym produktem jest wosk pszczeli, który jest wydzieliną gruczołów woskowych u pszczół i służy do budowania plastrów na miód. Wosk pozyskiwany z ula przez pszczelarza służy między innymi do wyrobu świec, węzy pszczelej, dodaje się go do kosmetyków i preparatów leczniczych – wymienia pszczelej rodziny Pan Piotr podkreśla, że pszczelarstwo jest jego pasją, która zaczęła się, gdy miał około 30 lat, i którą łączy z pracą zawodową. – Jako leśnik lubię przebywać blisko natury, a zajmowanie się pszczołami jest bezpośrednim obcowaniem z bardzo fascynującym i mądrym owadem. Pszczelarstwo nie jest trudnym zajęciem, ale wymaga pewnej wiedzy o pszczołach, ich życiu, fizjologii. Wszystko po to, by dobrze prowadzić pasiekę – wyjaśnia pszczelarz. – W pszczelej rodzinie wszystko jest zaplanowane i każda pszczoła wie, jakie ma zadanie do wykonania. Trudnym czasem dla nich jest zima, podczas której pozostają w ulu w tzw. kłębie. Aktywność owadów jest wtedy mocno wyciszona, ale nie zasypiają, a robotnice, poruszając się, utrzymują stałą temperaturę. Z nastaniem wiosny pszczela rodzina ożywa i matka pszczela zaczyna składać jajeczka do komórek, gdzie wyklute larwy są starannie odżywiane i przygotowywane do przepoczwarzenia się w owada. Z wiosną w rodzinie pszczelej pojawiają się trutnie, czyli osobniki męskie. Młoda pszczoła pierwsze dni spędza w ulu i zajmuje się produkcją wosku (zwana jest wtedy woszczarką). Większość pszczół to robotnice, które zajmują się zbieraniem nektaru i pracują w ulu. W sezonie pszczoła żyje przeciętnie 3 miesiące i zazwyczaj umiera z wyczerpania. Średnio w ulu przebywa od 15 do 50 tys. pszczół, co uzależnione jest od wielkości rodziny pszczelej. Pszczoły, które pozostają na zimę, żyją dłużej, by z wiosną dać rozruch pszczelej rodzinie – opowiada Piotr Maj. Jak podkreśla, tegoroczny sezon zapowiada się bardzo dobrze i przy dobrej pogodzie będzie można liczyć na dobre miodobranie.
Polska jako jedyny kraj UE podjęła próbę przywrócenia na swoim terenie bartnictwa. Największym przedsięwzięciem w tym zakresie jest projekt „Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach” realizowany przez cztery nadleśnictwa z północno-wschodniej Polski. Na jego realizacji zyskają zarówno leśne ekosystemy, jak i człowiek. Ponieważ projekt ma wiele uwarunkowań, także gospodarczych, Lasy Państwowe poprosiły o wsparcie naukowców z Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. O roli bartnictwa w ochronie przyrody i staropolskiej tradycji opowiada dr hab. Beata Madras-Majewska, prof. SGGW kierownik Pracowni Pszczelnictwa, Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW. Dzieje człowieka i pszczoły Kiedy człowiek pierwszy raz spróbował miodu, nie wiadomo. Na pewno jednak bardzo mu posmakował. Nasi przodkowie wkładali wiele wysiłku, by pozyskać ten produkt. Źródła archeologiczne wskazują, że na ziemiach polskich bartnictwo było znane już 2 tys. lat temu. Rozkwit tej gałęzi rolnictwa miał miejsce w XVI i XVII wieku. Miód bartny był wówczas tak ceniony, że jego uzyskiwanie było zajęciem bardziej dochodowym niż handel drewnem i łowiectwo. Tak działo się aż do XIX wieku. Rozwój rolnictwa i związane z tym masowe karczowanie lasów wpłynęło na znacznie zmniejszenie ilości siedlisk pszczół leśnych, przyczyniając się do stopniowego zaniku bartnictwa. Decydującą rolę odegrał wprowadzany w połowie XIX wieku zakaz carski definitywnie zakazujący chowu pszczół w lasach. Wraz z nim zaginęły wielowiekowa tradycja produkcji miodów bartnych. Spowodowało to zmniejszenie się populacji pszczoły miodnej, w tym rodzimej pszczoły środkowoeuropejskiej i – co najważniejsze – zmiany w leśnych ekosystemach. „W naszej szerokości geograficznej właśnie las był naturalnym środowiskiem bytowania pszczoły miodnej, która przez tysiące lat ewolucji przystosowała się do panujących warunków. Wchodziła w skład naturalnej fauny, a przy tym oddawała nieocenione usługi, zapylając rośliny występujące w zbiorowisku. Działalność pszczoły miodnej podtrzymywała więc bioróżnorodność w środowisku leśnym, a tym samym stabilność tego ekosystemu” – mówi dr hab. B. Madras-Majewska. Skok w przeszłość dla przyszłości Próba odtworzenia bartnictwa w Polsce ma na celu przede wszystkim odtworzenie w lasach gospodarczych i leśnych parkach narodowych – przynajmniej lokalnie – zespołu owadów-zapylaczy. Jest również szansą na przywrócenie do ekosystemów leśnych prymitywnej rodzimej rasy pszczoły środkowoeuropejskiej. „Pszczoły są ważnym ogniwem w biocenozie lasu i mają wpływ na zwiększenie ilości nasion produkowanych przez liczne gatunki drzew. Ich obecność sprzyja naturalnemu odnawianiu się drzewostanu. Zapylane kwiaty drzew i krzewinek leśnych zwiększają plony ich owoców, które z kolei stanowią pokarm wielu gatunków ptaków” – mówi dr hab. B. Madras-Majewska. Przywrócenie bartnictwa, które przez co najmniej dwa tysiąclecia było istotnym elementem biocenozy polskich lasów, może mieć istotne znaczenie dla ochrony środowiska naturalnego. Warto pamiętać, że w Polsce lasy stanowią 30% powierzchni kraju. Na zwiększeniu populacji dzikich pszczół zyska nie tylko środowisko naturalne. Odpowiednio prowadzone bartnictwo może pełnić pozaprodukcyjne funkcje w lasach. Jako dodatkowa atrakcja turystyczna stwarza możliwość kulturalnego ożywienia regionu oraz ewentualnego dodatkowego zarobku dla miejscowej ludności. Bardzo atrakcyjny jest też sam miód bartny – unikatowy produkt pozyskiwany tradycyjnymi sposobami i pochodzący z czystych ekologicznie terenów leśnych. Pszczoły miodne zasiedlające barcie i kłody wytwarzają miód, który zawiera w swoim składzie nektar i pyłek pochodzący z roślin dziko rosnących w lasach. Charakteryzuje się też wyższą zawartością pierzgi, pyłku kwiatowego, wosku, żywicy drzew oraz spadzi w porównaniu z miodem pochodzącym z ula, co stanowi o wysokim potencjale antyoksydacyjnym produktu. Istotne znaczenie ma też to, że bartnictwo w znaczny sposób może przyczynić się do ratowania pszczół. Spadek ich liczebności to jedno z większych wyzwań współczesnego rolnictwa i ochrony środowiska. Przywrócenie do ekosystemu prymitywnych rodzimych ras może znacząco poprawić kondycję całego gatunku. Pierwsze sukcesy Inicjatywy odradzania bartnictwa w Polsce rozpoczęły się kilka lat temu. Projekt odbudowy pszczelarstwa leśnego, korzystając ze wsparcia funduszy norweskich, realizowały Nadleśnictwa: Augustów, Supraśl, Maskulińskie i Browsk przy współpracy z bartnikami z Baszkirii. Zasiedlone barcie i kłody bartne można dziś znaleźć np. w Lasach Spalskich, Puszczy Świętokrzyskiej, parkach narodowych – Biebrzańskim i Wigierskim. „W ramach projektu »Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach« powstało około 40 barci i kłód bartnych w puszczach północno-wschodniej Polski. Część praktyczna obejmowała szkolenia potencjalnych bartników, tworzenie ścieżek edukacyjnych i badania naukowe. W ramach części naukowej eksperci z SGGW prowadzili i koordynowali badania dotyczące kondycji pszczół zasiedlających barcie i kłody, ich przynależność rasową oraz jakość miodu. Z kolei naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Białymstoku opracowują przepisy prawne” – mówi dr hab. B. Madras-Majewska. Z przeprowadzonych badań wynika, że kondycja zdrowotna pszczół zasiedlających barcie jest dobra, a zawartość metali ciężkich w owadach, miodzie i wosku nie przekracza obowiązujących norm. Korzyści z bartnictwa czerpią także ludzie. W Puszczy Augustowskiej i Spalskim Parku Krajobrazowym nad Pilicą odbyły się pierwsze od ponad stu lat bartne miodobrania. Tam, gdzie rozwija się bartnictwo, organizowane są tematyczne festyny i imprezy kulturalne, które przyczyniają się do turystycznego ożywienia danego regionu. Wszystko to jest dobrym znakiem dla dalszego rozwoju bartnictwa w Polsce – zapomnianej, choć niezwykle ważnej dla ochrony środowiska naturalnego staropolskiej tradycji . Anna Ziółkowska, Biuro Promocji SGGW Konsultacja: dr. hab. Beata Madras-Majewska
18 maja 2020 16:21/w Informacje, Polska Radio MaryjaRegionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku informuje, że 19 maja 2020 r. na terenie Nadleśnictwa Lębork w leśnictwie Janowice, w pobliżu rezerwatu Łebskie Bagno (dojazd ze wsi Niebędzino) o godzinie odbędzie się wieszanie kłód bartnych. Leśnicy Nadleśnictwa Lębork z okazji zbliżającego się Światowego Dnia Pszczół (20 maja) przygotowali dla tych pożytecznych owadów nie lada niespodziankę. Gotowe do zasiedlenia kłody bartne zawisną w wybranych lokalizacjach na terenie całego nadleśnictwa. Wywieszone kłody, a także ich późniejsi lokatorzy będą pod stałym monitoringiem leśników. Polepszenie bazy bytowania zapylaczy w lesie ma na celu zwiększenie ich populacji oraz korzystnego oddziaływania pszczół na ekosystemy leśne. W tym roku Nadleśnictwo planuje wywiesić 10 kłód bartnych. Wszystkie barcie wykonane są z drewna sosnowego przy pomocy tradycyjnych narzędzi jakie używane były przez bartników do XIX wieku. Dzięki zastosowanej technice kłody bartne w pełni oddają warunki, w jakich naturalnie bytuje pszczoła w lesie. Działania podejmowane przez lęborskich leśników wpisują się w założenia ogólnopolskiego projektu „Pszczoły wracają do lasu”, realizowanego przez Lasy Państwowe już od kilku lat. Wspomniany na początku Światowy Dzień Pszczół ustanowiony przez ONZ, to inicjatywa Słowenii, która nie tylko chciała podkreślić znaczenie pszczół dla pozyskiwania żywności, ale także zwracała uwagę na stosowanie pestycydów w rolnictwie, które zabiją te pożyteczne owady. [czytaj więcej] RDLP w Gdańsku/
Było wszystko na temat tych pożytecznych owadów, a także o faktach i mitach miejskiego pszczelarstwa oraz o ulach na dachu Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. W Jedlni, słynącej niegdyś z bartniczych tradycji, odbyła się dwudniowa konferencja dotycząca działania "Pszczoły wracają do lasu" w ramach projektu rozwojowego Lasów Państwowych "Zdrowa Żywność z Polskich Lasów". - Na konferencję do Leśnego Ośrodka Edukacyjnego na teren Nadleśnictwa Radom zjechało ponad 250 osób, w tym naukowcy, pszczelarze, bartnicy i leśnicy - pasjonaci pszczelarstwa i bartnictwa, a także osoby z instytucji i organizacji, które będą odgrywały rolę przy realizacji projektu. Konferencja odbyła się pod patronatem honorowym dyrektora generalnego Lasów Państwowych dr. inż. Konrada Tomaszewskiego. Została zorganizowana przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Radomiu przy wsparciu Nadleśnictw Radom, Kozienice i Zwoleń oraz Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych i Centrum Informacyjnego Lasów Państwowych - poinformowała Edyta Nowicka, kierownik Zespołu ds. Promocji i Mediów Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu. Obecni wysłuchali wielu ciekawych konferencji, podczas pierwszej sesji referatowej dr. inż. Krzysztofa Lysika z Nadleśnictwa Koszęcin "Pszczelarstwo dzisiaj" przedstawione zostały szczegóły projektu rozwojowego oraz zagadnienia związane z pszczelarstwem z punktu widzenia nauki. Dr hab. Bożena Denisow z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie opowiedziała o bazie pożytkowej pszczół, a dr hab. Zbigniew Kołtowski, prof. Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach - o kolekcji roślin miododajnych i znaczeniu roślin pożytkowych w gospodarce pasiecznej. O wybranych elementach gospodarki leśnej i łąkowo-rolnej w kształtowaniu różnorodności biologicznej opowiedział Tomasz Krawczyk, naczelnik Wydziału Gospodarowania Ekosystemami RDLP w Radomiu. Dwa wystąpienia dotyczyły pszczelarstwa miejskiego. Uczestnicy obejrzeli film Kamila Baja z Pszczelarium o faktach i mitach miejskiego pszczelarstwa, a o ulach na dachu Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych przy ul. Grójeckiej w Warszawie i bardzo pozytywnych wynikach analizy biochemicznej miodu opowiedział Piotr Smiatacz, dyrektor Zakładu Informatyki Lasów Państwowych, który tą pasieką się zajmuje. Krystyna Piotrowska /Foto Gość Konferencja odbyła się w Leśnym Ośrodku Edukacyjnym na terenie Nadleśnictwa Radom w Jedlni «« | « | 1 | 2 | » | »»
pszczoły wracają do lasu